logo

Maroko - 2007

Stwierdzając po doświadczeniach poprzedniego roku, że wyjazd do ciepłych krajów w zimowe, pochmurne ferie jest pomysłem, który dobrze się sprawdza, postanowiliśmy z mężem wyjechać w 2007 r. do Maroka na wycieczkę objazdową, po której dużo sobie obiecywaliśmy. Zawczasu więc zarezerwowałam miejsca na imprezie „Cesarskie miasta” w biurze podróży „Ecco Travel” i grzecznie czekałam na przysłanie nam dokumentów. Dokładniej mówiąc, dokonałam rezerwacji trzykrotnie, gdyż za każdym razem nasze zgłoszenie gdzieś się zawieruszało. Na tydzień przed wyjazdem, gdy już mocno zaniepokoiłam się brakiem odzewu ze strony biura, zadzwoniłam do nich kolejny raz i dowiedziałam się, że impreza nie odbędzie się z powodu …braku chętnych. Określiłam więc dosadnie, co myślę o porządkach panujących w Ecco Travel, co nie zmieniała faktu, że zostaliśmy z mężem na lodzie. Mieliśmy tylko jeden tydzień do dyspozycji, gdyż w drugim tygodniu ferii córka miała już wolne po sesji egzaminacyjnej i chciała wybrać się z przyjaciółmi i bratem na narty, a przecież ktoś musiał zostać w domu z kotem. W popłochu udaliśmy się więc na rajd po biurach podróży, aby ku naszemu szczęściu wykupić w Triadzie ostatnie wolne miejsca na taką samą wycieczkę.

flaga Tak ruszyliśmy do Maroka, uważanego obecnie za jeden z bezpieczniejszych krajów Maghrebu, kraju fascynującego połączenia kultury berberyjskiej z arabską, będącego dla nas wrotami do Afryki. Państwa wchodzącego nieśmiało na drogę spokoju i demokracji po setkach lat walk plemiennych i dyktatur różnych dynastii sułtańskich, zachowującego do dziś tradycyjną islamską obyczajowość, przy jednoczesnym coraz szerszym dopuszczaniu kobiet do obywatelskich praw; którego autorytarny król, uważany za potomka Mahometa, obdarzony wg poddanych baraką , jeszcze pod koniec XX wieku posiadał kilka żon (z każdej znaczniejszej grupy narodowościowej, aby nikt nie poczuł się urażony). Zaś obecny król, a syn poprzednika, ma tylko jedną żonę, w dodatku z wyższym wykształceniem informatycznym, odważającą się pokazywać na oficjalnych spotkaniach i zdjęciach z odkrytą twarzą. Kraju wspaniałego, misternego arabskiego zdobnictwa i rzemiosła, wzbogaconego przez oryginalne i egzotyczne pierwiastki berberyjskie.

Już na początku podróży wydarzyło się coś, co zapewniło mi dobry humor na całą podróż. Odlatywaliśmy do Maroka w środku nocy, jak to zwykle bywa z czarterami. Od czasu zagrożenia terrorystycznego nasze służby bardzo dokładnie sprawdzają pasażerów i ich bagaże podręczne, toteż po standardowych odprawach staliśmy w długiej kolejce do bramki przed abordażem. Przejście jednego z podróżnych przez bramkę spowodowało uruchomienie brzęczyka wykrywacza metalu, więc polecono mu zdjęcie zegarka, położenie go na taśmie transportera, który przechodził przez kabinę do prześwietlania bagażu i ponowne przejście przez bramkę. Ale brzęczyk znów zadzwonił. No to przeszukano panu kieszenie, nakazano zdjęcie i położenie na taśmie paska od spodni. Kolejna próba i brzęczyk znowu dzwoni. Wtedy Wopista mówi: „Niech pan zdejmie buty i na taśmę”. Facet stoi skonsternowany i nic nie robi. „No” – popędza go Wopista – „Proszę zdjąć buty i na taśmę!”. Facet wolno pochyla się, zdejmuje buty i nagle prężnym skokiem odbija od ziemi i ląduje na pupie na taśmie w samych skarpetkach, nogami w kierunku komory rentgenowskiej - z bardzo zadowoloną miną. Wopista na to: „Co pan robi? Buty na taśmę!”…. Uśmiałam się do łez. Zapewniło mi to kilka godzin wspaniałego humoru, gdyż, co spojrzałam na tego pana w samolocie i przypominałam sobie go na taśmie, gotowego do przepchnięcia przez kabinę rentgenowską, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.

gif

Agadir
Dzień I - Agadir - pierwsze spotkanie z misterium arabskiego handlu w marokańskim kurorcie


Essaouira
Dzień II - Essaouira, Safia - wzdłuż marokańskiego wybrzeża


meczet
Dzień III - El Jadida, Casablanka, Rabat - portugalska cytadela, islamskie meczety, pałac i mauzolea królewskie


Volubilis
Dzień IV - Meknes, Volubilis - miasta sułtana tyrana i starożytnych Rzymian



Dzień V - Fez - arabska medina zatrzymana w czasie


Fez
Dzień VI - Marrakesz - miasto ogrodów i bajecznego sułtańskego pałacu


Marrakesz
Dzień VII - Marrakesz, Agadir - u stóp stoków kolorowego Atlasu


Atlas

Powrót do strony głównej o podróżach

Odnośniki:


Berberowie są rdzennym wojowniczym ludem północno – zachodniej Afryki, zamieszkującym te tereny przed osiedleniem się Arabów w VIII w. Naprawdę nazywają się Amaziahami, mają odrębną kulturę i język. Słyną z wytwarzania oryginalnych, pięknych dywanów i srebrnej biżuterii z powrotem


Baraka, czyli łaska niebios towarzyszyć ma wszystkim potomkom Mahometa. W przypadku króla Hassana II, który panował 38 lat - baraka, jak wierzą jego poddani, kilkakrotnie umożliwiała mu wyjście cało z organizowanych przez radykalną opozycję zamachów na jego życie. z powrotem

mail

291