logo

Maroko - Essaouira, Safia

Następnego dnia obudził nas ten sam głos muezina przed wschodem słońca (tu nie potrzeba mieć budzika) i wyruszyliśmy na wycieczkę objazdową. Jeszcze przed odjazdem nasza przewodniczka Ala zebrała od nas zamówienie na olej argoniowy, zachwalając, że jej dostawca oferuje towar sprawdzonej jakości. Oleju tego Marokańczycy używają do wszystkiego: do smażenia, sałatek, w celach kosmetycznych do skóry i jako odżywkę do włosów. Produkuje się go z kolczastych owoców drzewek argoniowych na plantacjach na południe i wschód od Agadiru, gdzie właśnie udajemy się w naszą podróż.

Maroko - wybrzeże  piękne wybrzeże
Piękne, jeszcze nieodkryte przez turystów, wybrzeże marokańskie

wybrzeże mew




   Jedziemy wzdłuż wybrzeża oceanu i sycimy oczy przepięknymi, piaszczystymi plażami w kolorze beżowo – różowym, zupełnie pustymi, jeśli nie liczyć stad ptaków. W ogóle całe wybrzeże na wschód od Agadiru, (który jest nie tylko miejscowością wypoczynkową, ale też największym na świecie portem przeładunku sardynek,) aż do miejscowości Essaouira jest puste. Porośnięte krzaczastą roślinnością, na której wypasa się tylko owce, przechodzi wkrótce w plantacje drzewek argoniowych, wśród których hoduje się stada owiec i kóz.

kolczasta roślinność  pasterz

Drzewka nie są zbyt wysokie, ale za to bardzo rozłożyste, porośnięte kolczastymi gałęziami. I na tych kolczastych konarach… stoją kozy, dla których tłuste listki są wielkim przysmakiem. To niesamowity i bardzo sympatyczny widok – kozy skaczące po drzewach.

Maroko - kozy
Kozy raczące się przysmakiem z drzewek argoniowych

koza na drzewku argoniowym  Maroko - kozy na drzewach

foto - armata


   Pierwszym naszym przystankiem jest Essaouira, miasto założone w XVIII w. przez sułtana Muhammada ibn Abdullaha jako wolny port dla Europejczyków i Żydów. Dziś też jest tu ważny port rybacki a po latach świetności pozostało - otoczone murami, przylegające bezpośrednio do portu - Stare Miasto, zaprojektowane przez europejskiego jeńca, o ulicach bardziej szerokich i prostych niż typowa arabska medina. Na murach obronnych stoją armaty, które sułtan otrzymał od francuskiego króla Ludwika XVI. Były one jak najbardziej potrzebne, bo port był głównym punktem przeładunkowym złota, kości słoniowej i niewolników z czarnej Afryki, więc narażony był na ataki piratów. Armaty i otaczające miasto wysokie klify, o które wściekle rozbijały się fale oceanu, spełniały znakomicie swą role.



Essaouira: armaty
Essaouira: armaty na murach obronnych

Maroko - klify
Klify w okolicy Essaouiry

Dziś, na pamiątkę smutnej historii, na dużym placu za bramą do miasta, gdzie 200 lat temu miały miejsce targi niewolników, odbywają się festiwale pieśni gnava – tradycyjnej muzyki murzyńskich niewolników. Plac otaczają restauracje, w których serwane są głównie ryby prosto z połowu, sprawiane zresztą tuż obok na nabrzeżu. Nic dziwnego więc, że kręci się tu zatrzęsienie mew i leniwych kotów - a każdy innej maści. Jeden nawet przypomina Łobuzka.

kot  prawie Łobuzek

mury obronne w Essaouira
Mury obronne dawały częściowo schronienie statkom

port  mewa
Teraz łodziom nie zagrażają piraci, tylko stada mew ;)

foto - łodzie  odpoczynek rybaka
Odpoczynek po wachcie

sklep


   Na morskich skałach w pobliżu Essaouiry żyją unikalne kolonie skorupiaków o intensywnym czerwonym kolorze, które od dawna są eksploatowane, służąc jako naturalny barwnik. Essaouira słynie także z pięknych wyrobów z tui, z której korzeni i pni robi się tu nie tylko ozdobne drobiazgi, ale nawet meble o ciepłym, miodowo - brązowym kolorycie, charakterystycznym układzie słojów i cętkowanych przebarwieniach oraz przyjemnym żywicznym zapachu. Jest tu taka obfitość przepięknych wyrobów i rzeźb, produkowanych bezpośrednio na miejscu, że nie mogę zdecydować, co chciałabym mieć, więc na razie nic nie kupuję, tym bardziej, że nasza przewodniczka twierdzi, że w Fezie będzie więcej czasu na zakupy.
Tutaj poświęcamy czas na spacer po Starym Mieście, odzyskującym dawną urodę dzięki Europejczykom, którzy osiedlając się w ciepłym klimacie na stare lata, remontują wykupione domy.

Maroko - brama miejska  ja na wycieczce
Brama miejska

domy z mozaiką  Essaouira - domy z okiennicami
W domach starej części Essaouiry widać wpływy iberyjskie

za pługiem






   Jedziemy dalej. Krajobraz zmienia się: zamiast pustkowi porośniętych kolczastą argonią pojawiają się drzewka oliwkowe i wąskie paski pól uprawnych. Gdzieniegdzie spotykamy oraczy przy pracy. Ze względu na ubóstwo rolnicy stosowują tradycyjne metody pracy na roli – wystrugane z kawałka konaru radło ciągną osiołki.

Po dłuższej podróży zajeżdżamy do Safi, dawnej portugalskiej fortecy. Potężna twierdza rozpościera się na wzgórzu nad mediną , ale jest już za późno, aby ją zwiedzać.

twierdza w Safi  marabut
Portugalska twierdza w Safi i arabski marabut (grobowiec lokalnego świętego)

Zamiast tego idziemy na szczyt sąsiedniego wzgórza, aby zobaczyć z bliska tradycyjne piece garncarskie.

Safi - medyna  piec garncarski  zdjęcie z mozaiką
W piecach garncarskich wyrabiana jest ceramika, z której słynie miasto

Safi słynie z wyrobów ceramicznych. W sklepach przy głównej ulicy i na suku (bazarze w medinie ) podziwiać można ich różnorodność. Ceramika z Safi charakteryzuje się żółto – zieloną kolorystyką. Dla nas nowością są garnki do tadżina: na podstawce garnka opiera się pokrywka w stożkowatym, szpiczastym kształcie. Tadżin – popularna marokańska potrawa, robiona z mięsa, warzyw i różnych dodatków – dusi się kilka godzin w takim garnku, którego oryginalny kształt powoduje wewnątrz cyrkulację powietrza, nadającą potrawie jej specyficzny smak. Garnki są bardzo ładne, ale perspektywa przewożenia ich w bagażu przez całą wycieczkę niweluje chęć ich posiadania.

sklep z ceramiką
Sklep z ceramiką w Safi oferują bardzo różnorodne i kolorowe wyroby

garnki do tadżina
Na podłodze leżą garnki do tadżina


meczet Dzień III - El Jadida, Casablanka, Rabat

Powrót do strony głównej o Maroku

Powrót do strony głównej o podróżach

Odnośniki:


Medina – arabskie stare miasto, otoczone murami z ozdobnymi bramami wjazdowymi. Przestrzeń w środku, gęsto zabudowana domami z małą ilością okien i z wąskimi, krętymi uliczkami miała zwiększać możliwości obronne miasta. Pobielane domy z zewnątrz często obskurne, w środku wyposażone były jak pałace z wewnętrznym, często kilku piętrowym patio, mozaikami, marmurami, malowanymi drewnianymi sufitami, dywanami i bardzo ozdobnymi sprzętami. z powrotem

mail

4670