Najciekawsze turystycznie były trzy wyjazdy, na które wyjechaliśmy w 1978 r i 1979 r. we trójkę z Andrzejem i jego kolegą z klasy licealnej - Stasiem. Na pierwsze dwie wycieczki w 1978 roku wyruszyliśmy tuż po naszych egzaminach magisterskich a przed rozpoczęciem przeze mnie pierwszej pracy (chłopcy po zakończeniu studiów musieli przez rok odsłużyć wojsko w Szkole Podchorążych) i zwiedziliśmy małym Fiatem Andrzeja Czechosłowację, Wegry i NRD. Tym samym przetaliśmy szlaki i latem następnego roku przejechaliśmy już "maluchem" kilka tysięcy kilometrów trasą przez Lwów (jadąc tranzytem przez ZSRR), Rumunię, Bułgarię, Węgry i Czechosłowację.
Uzbrojeni w mapy campingów i przewodniki, zaopatrzeni w namioty, śpiwory, kocherek, garnki i zapasy jedzenia, czuliśmy się niezależni i wolni – mogliśmy zatrzymać się w każdym miejscu, które tylko przypadło nam do gustu.
Wycieczki obfitowały w bardzo różnorodne wrażenia.
Niestety materiał zdjęciowy pozostawia wiele do życzenia, ale są to skany ze slajdów, robionych przeszło 30 lat temu i przechowywanych prze te lata w pudełku na pawlaczu (gdzie nawet jednego roku dobrały się do nich mrówki faraona. To i tak cud, że udało się mi coś z nich odzyskać...
W Czechosłowacji urzekła nas Praga, nie tylko ze względu na wspaniałe zabytki (Hradczany, Stare Miasto, most Karola, Złota Uliczka), ale również na atmosferę: zamieszkaliśmy na campingu Budwar w olbrzymich beczkach na piwo a jeden wieczór spędziliśmy u Fleka, degustując słynne czeskie piwo i wracając potem w wybornych humorach na piechotę.
Duże wrażenie wywarł na nas też potężny i groźny zamek Karlstein, dla kontrastu otoczony kwitnącymi eterycznymi jabłoniami (to był maj).
Zatrzymaliśmy się też w Brnie, Bratysławie, której panoramę oglądaliśmy z wieży, będącej jednocześnie przęsłem podtrzymującym liny wiszącego mostu i Czeskim Stemberku, posiadającym wielką twierdzę oraz zamku w Kuks, chlubiącym się wspaniałą galerią barokowych rzeźb.
W prawdziwy podziw i zazdrość wpędziły nas sklepy mięsne, zarówno przez to, że w ogóle było w nich mięso i wędliny, jak i ze względu na ich bogaty asortyment, jako że u nas wtedy był to towar deficytowy. Zrobiliśmy sobie nawet zdjęcie na tle witryny sklepowej, aby pokazać znajomym, jak taki fenomen wygląda...
Dla odmiany kuriozalnie wyglądały, wiszące na słupach w każdej miejscowości, tak zwane przez nas propagandowe "szczekaczki", które dobitnie pokazywały, że przy dużo lepszej sytuacji rynkowej w tym kraju jest dużo mniej swobód politycznych niż u nas.
1978 - Praga - widok z Mostu Karola na Stare Miasto; katedra Św. Wita
1978 - Praga - zamek Hradczany - Czechosłowacja
1978 - Praga - zamek Hradczany; pomnik Jana Husa
1978 - z Andrzejem w Karlsteinie - Czechosłowacja
1978 - zamek w Karlsteinie - Czechosłowacja
1978 - zamek w Karlsteinie - Czechosłowacja
1978 - widok na katedrę w Brnie - Czechosłowacja
1978 - Bratysława - Czechosłowacja
1978 - widok na zamek w Bratysławie - Czechosłowacja
1978 - Czeski Sztemberk - Czechosłowacji
1978 - zamek w Kuks - Czechosłowacja
1978 - z Andrzejem nad Zalewem w Slapach - Czechosłowacja
1978 - z Andrzejem nad Zalewem w Slapach - Czechosłowacja
Nie odczuwało się już tego tak na Węgrzech.
Węgry zapadły mi w pamięć głównie przez przyjazną atmosferę - całą noc spędziliśmy w czardzie, bawiąc się do upadłego z przygodnie spotkanym towarzystwem przy winie i cygańskiej orkiestrze, która grała czardasze i polki tak, że same nogi porywało do tańca - Andrzej nawet wywijał skoczne figury z tamtejszą panią sprzątaczką, wywołując aplauz widzów. Zajadaliśmy się też świetnym węgierskim jedzeniem, jak zupą rybną - halaszle i gulaszem, popijając je słynnym węgierskim winem Egri Bikaver a na deser dogadzaliśmy sobie palacsintami (naleśniki na słodko, polewane czekoladą - czekolada była u nas wówczas rarytasem).
W ciągu kilku dni zrobiliśmy objazd dookoła Balatonu, spotykając na jednym z półwyspów kolonię węży, które miały chyba okres godowy - w każdym razie było ich zatrzęsienie i w ogóle się nami nie interesowały.
Po drodze nad Balaton zwiedzaliśmy kościoły i katedry w Gyor, Veszprem i na półwyspie Tihany, a w drodze powrotnej wspaniałą, monumentalną, marmurową bazylikę w Esztergomie - największym ośrodku katolicyzmu na Węgrzech, gdyż tu w 1000 r. król Stefan I dokonał przyjęcia chrztu w imieniu państwa węgierskiego, którego był twórcą i pierwszym władcą.
1978 - Węgry - barokowy kościół w Gyor; piękny, utrzymany w białej tonacji ołtarz katedry w Veszprem; kościół w Balatonfured
1978 - Węgry - ze Stasiem przed kościołem na Półwyspie Tihany; w podróży nad Balatonem z naręczem świeżo zakwitłych bzów
1978 - Węgry - przeprawiamy się przez Balaton
1978 - Węgry - Keszthely
1978 - Węgry - panorama Esztergomu
1978 - Węgry - w bazylice w Esztergomie
1978 - Węgry - w Esztergomie
Równie miłe wrażenie sprawił piękny Budapeszt z olśniewająco białą Basztą Rybacką, neogotycką, bogatą katedrą Św. Matiasa, Parlamentem, wzgórzem Gellerta, malowniczymi mostami, poprzerzucanymi nad Dunajem i wyspą Małgorzaty. Tam mieliśmy bliskie spotkanie trzeciego stopnia z papryką czuszką, które Andrzej ledwo przeżył, jako że był najbardziej z nas ciekawy nowych doznań kulinarnych i skonsumował jej zbyt dużo na raz.
1978 - Węgry - panorama Budapesztu
1978 - Węgry - elegancka Vaci Utca w Budapeszcie; przed Parlamentem w Budapeszcie
1978 - Węgry - parlament budapesztański
1978 - Węgry - Baszta Rybacka w Budapeszcie
1978 - Węgry - Baszta Rybacka
Wracaliśmy do Polski przez Bańską Bystrzycę. Po wiosennej, majowej pogodzie, podkreślonej mnóstwem kwitnących kwiatów i drzew, którą mieliśmy na terenie Czechosłowacji i wręcz letniej na Węgrzech, na granicy polsko - słowackiej zaskoczyła nas burza śnieżna, która w mgnieniu oka pokryła zielone pola białą pierzynką. Tak witała nas Polska ;)
Ta udana wspólna wyprawa zagraniczna zachęciła nas do drugiego, tygodniowego wyjazdu do NRD. W Niemczech Wschodnich służyłam moim chłopcom za przewodniczkę, jako że zarówno w Berlinie, jak i w Dreźnie i Poczdamie byłam już wcześniej z tatą. Z przyjemnością zwiedziłam po raz drugi pałace z czasów dynastii saskiej: drezdeński pałac Pilnitz i galerię Zwinger, perły architektury barokowej - pałace i park Sans Soucci w Poczdamie i zamek myśliwski w Moritzburgu oraz średniowieczny zamek Albrechtsburg w Miśni.
1978 - NRD - Berlin - Alexanderplatz
1978 - NRD - Berlin - Alexanderplatz
1978 - NRD - Drezno - z Andrzejem przed rokokowym pałacem saskim Pilnitz
1978 - NRD - Drezno - ze Stasiem i Andrzejem w Pilnitz
1978 - NRD - Drezno - w parku Pilnitz
1978 - NRD - Drezno - ze Stasiem i Andrzejem przed barokową galerią malarską Zwinger
1978 - NRD - Poczdam - ze Stasiem przed rokokowym pałacem Sans Soucci i Nowym Pałacem
1978 - Poczdam - z Andrzejem w parku Sans Soucci
1978 - Poczdam - ze Stasiem przed chińską herbaciarnią w parku Sans Soucci
1978 - Poczdam - przed chińską herbaciarnią w parku Sans Soucci
1978 - zamek w Moritzburgu
1978 - zamek w Moritzburgu; zamek Albrechtsburg w Miśni
c.d. ZSRR, Rumunia, Bułgaria, Węgry