logo

Maroko - 2010

Dzień 6 - Przejazd przez kolorowy Atlas do Marrakeszu

Po przejechaniu niewielkiego odcinka drogi, zatrzymaliśmy się w sklepie z dywanami, gdzie spędziliśmy sporo czasu, zarzucani wyrobami o najrozmaitszych berberyjskich wzorach, począwszy od jednolitych dywanów sizalowych a skończywszy na bajecznie kolorowych strzyżonych kobiercach. Ja obserwowałam też tkaczkę, jak szybko i sprawnie zawiązuje supełki tworzonego gobelinu.

Sklep z dywanami      Maroko - W sklepie

Sizalowy dywan      Berberyjski kilim
Sizalowy dywan i berberyjski kilim

foto - Dywan          Maroko - Berberyjski dywan

Powstaje dywan          foto - tkaczka

Dalsza droga przebiegała przez góry Atlasu Wysokiego w kierunku Marrakeszu. Wspinaliśmy się coraz wyżej, oglądając surowe góry, poprzetykane tylko gdzieniegdzie spłachetkami zieleni traw i pojedynczych drzewek. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na zdjęcia i zawsze oblegali nas sprzedawcy minerałów i skamielin. Im wyżej byliśmy, tym bardziej ceny spadały, aż wreszcie kupiłam za drobną sumę geodę z grafitowymi kryształami w środku (podobno niklu). Lunch spożyliśmy w przydrożnej restauracji, gdzie oczywiście trafił się przemiły popielaty kot, proszący o jedzonko a do sklepu obok przyciągał ewentualnych klientów olbrzymi skamieniały amonit.

Góry Atlas
Góry Atlas

foto - Góry Atlasu Wysokiego
Góry Atlasu Wysokiego są po prostu piękne

Sklep z minerałami
Tu kupiłam geodę

Dzieci berberyjskie           Berberyjskie  dzieci
Berberyjskie dzieci dostają poczęstunek

Kot prosi      Kot chce jeszcze     foto - Po poczestunku
Kot dostaje poczęstunek

Amonit     foto - marokańska ceramika

Maroko - góry Atlasu Wysokiego

Ja w Atlasie

Wreszcie osiągnęliśmy wysokość 2260 m.n.p.m. na przełęczy Tizi-n-Tichka i po jej drugiej stronie zjeżdżaliśmy w dół kręconą drogą, mijając czasem stada owiec i kóz. W czasie krótkiego postoju mogliśmy też obserwować, jak takie stado przekracza ruchliwą szosę. Tylko przytomności kierowców należy przypisać to, że za każdym razem nie zostaje na jezdni jakaś świeża porcja surowca na tadżin. Zanim bowiem pasterz zejdzie z góry na dół, zaganiając końcówkę stada, cała reszta jest już od dawna po drugiej stronie szosy.

Atla Wysoki - Przełęcz      Przełęcz Tizi-n-Tichka

Widok Atlasu z przełęczy
Widok Atlasu z przełęczy

Pasterstwo

foto - Przejście przez szosę      Pasterz

zdjęcie stada owiec

Zjeżdżając coraz bardziej krętymi i ściśniętymi serpentynami, mogliśmy obserwować głęboką zieloną dolinę z drogą, którą zwykle prowadzą trasy trekkingowe. Nocować można z kamiennych domkach pasterskich.

Serpentyny

Wysoki Atlas
Wysoko prowadzą ścieżki trekkingowe

Obrazek górski

foto - Drzewo nad przepaścią
Spoglądając w przepaść...

Maroko - Dolina górska

dolina w Atlasie      ja     domy na skałach

Domek berberyjski

Im bardziej zjeżdżaliśmy w dół, tym piękniejsze robiły się góry, nabierając brunatno – zielonego kolorytu od czerwonawej gleby i coraz bujniejszej roślinności. I coraz bardziej podziwiałam umiejętności kierowcy, który świetnie dawał sobie radę na ostrych zakrętach nad przepaściami, wymijając inne autobusy, mimo zmęczenia spowodowanego całodzienną jazdą bez jedzenia i picia.

kolorowy Atlas

w urzekających górach      jestem zachwycona

Staś robi zdjęcie

foto - różowe góry      wrak samochodu
Dla niektórych jazda zakończyła się tragicznie

przepiękne góry Atlas

górski krajobraz MAroka

meczet





   Pod wieczór zajechaliśmy do Marrakeszu tak, aby zdążyć jeszcze na krótki spacer po zatłoczonym placu Dżemelli. Mimo późnej pory było jeszcze 37 stopni upału, prawie jak na pustyni. Przy ocalałym minarcie zniszczonego trzęsieniem ziemi w XVII wieku meczetu Kutubija muzułmanie odbywali jakieś ramadanowe nabożeństwo. Po raz pierwszy od kilku dniu spożyłam spokojnie kolację, gdyż tutaj nie było kotów...

Marrakesz
Dzień VII - Marrakesz


Powrót do strony głównej o Maroku

Powrót do strony głównej o podróżach

mail

14858