Cmentarz Powązkowski to szczególne miejsce w Warszawie. Z jednej strony miejsce pochówku wielu znanych Polaków, wśród których znajdują się twórcy kultury - pisarze, muzycy, ludzie filmu i teatru oraz inni artyści, członkowie arystokratycznych rodów, przemysłowcy, finansiści i naukowcy, tworzący niegdyś elitę umysłową i kulturalną kraju a z drugiej - zwykli mieszkańcy Warszawy. Zaś wśród nagrobków - tych pięknych i unikalnych, projektowanych przez artystów rzeźbiarzy i najbardziej zwracających uwagę dawnych kaplic rodowych i tych bardziej zwyczajnych i współczesnych ukryte są gdzieniegdzie, jak rzadkie perły, groby poległych za wolną Polskę bohaterów, często skrywające anonimowe ofiary wojny.
Dwie różne aleje zasłużonych - ta na Powązkach Cywilnych z grobami uznanych twórców kultury i naukowców, ozdabiana szarfami i biało - czerwonymi bukietami z okazji Wszystkich Świętych przez składających w ten sposób hołd sympatyków czy następców,
i ta na Powązkach Wojskowych, gdzie obok ludzi, których powszechnie uważa się za prawdziwie zasłużonych dla Polski, leżą również ci, którzy zajęli tu miejsce ze względu wprowadzanie narzuconej nam ówczesnej doktryny politycznej.
Ale to na Powązki Wojskowe jeździłam z rodzicami jako dziecko wieczorem 1 listopada, aby przy dżwiękach Marsza Żałobnego Fryderyka Chopina przejść się wśród tłumu innych Warszawiaków przez tę aleję zasłużonch,
i aby potem skręcić na boczne kwatery poległych powstańców warszawskich, gdzie już panował spokój i tylko morze zapalonych zniczy, oświetlających białe, brzozowe krzyże nadawało temu miejscu niesamowity klimat nostalgii i zadumy.
Większość z tych pochowanych młodych bohaterów nie miała imienia ani nazwiska, tylko tabliczki "NN".
Po wielu latach od zakończenia wojny dowiedzieliśmy się, że najmłodszy brat mojej teściowej, należący do Kedywu AK, który zginął na skutek zdrady jednego Ukraińca w czasie akcji sabotażu,
przeprowadzanej nad Bugiem (mającej na celu wysadzenie niemieckiego pociągu, wiozącego uzbrojenie do ZSRR) i został pochowany tam w nieznanym miejscu, wspomniany został na tablicy, jako jeden z pierwszych poległych batalionu Armii Krajowej Zośka.
Jako już dorosła osoba częściej przychodziłam na Powązki Cywilne - raz ze względu na to, że znajdują się tu groby rodziny mojego męża a dwa - że cmentarz był blisko mojego miejsca zamieszkania
i polubiłam spacery wśród dawnych nagrobków, z których wiele jest prawdziwymi dziełami sztuki i a czytanie dawnych epitafii przybliża mi czasy minione, kiedy o zmarłym pisało się coś więcej,
nie tylko podstawowe dane - ci zmarli stają nam się, obecnie żyjącym, jacyś bliżsi.
Zresztą, im dłużej żyję, tym więcej spotykam tu osób znanych mi z ekranów - ulubionych aktorów, muzyków czy reżyserów, którzy przeszli już na drugą stronę, ale wciąż są żywi w mojej pamięci.
I cieszy mnie, że unikalne zabytki cmentarza Powązkowskiego są w dalszym ciągu ratowane i restaurowane, co zapoczątkował mój ulubiony redaktor Jerzy Waldorff, którego relacji z Konkursów Chopinowskich słuchałam w radiu, będąc dzieckiem a jako młoda osoba miałam to szczęście, że mogłam Go spotykać na sali koncertowej Warszawskiej Filharmonii.
Zdjęcia, zamieszczone w galerii, były wykonywane przez mojego męża i przeze mnie na przestrzeni lat 2009 - 2022, w czasie odwiedzin Powązek.
Galeria 1: cmentarz, kaplice |
Galeria 2: znane osobistości, rzeźby nagrobne, groby rodzinne |
Autorzy zdjęć Anna i Stanisław Skonieczni - lata 2009 - 2022
Powrót do strony głównej o podróżach