logo

Tunezja - 2008

Ferie zimowe 2008 spędziliśmy z mężem tradycyjnie już na odkrywaniu uroków ciepłych krajów, po których trudno podróżować w letnich, gorących miesiącach. Syn ze świeżo upieczoną żoną wyjechali na narty, a córka na zimowe przejście górskie w ramach odbywanego kursu na przewodnika beskidzkiego. My z mężem tym razem ruszyliśmy na wycieczkę objazdową po Tunezji. Temperatura była w sam raz: od 18 do 23 stopni, trochę większa niż w Polsce ze względu na kompletny brak zimy tego roku.

Już podczas lotu do Tunezji spotkała nas pierwsza zabawna sytuacja. Lecieliśmy liniami tunezyjskimi i na 5 minut przed lądowaniem w Monastirze pilot przełączył interkom na pokład tak, że słyszeliśmy zarówno komunikaty z kontroli naziemnej lotu jak i odpowiedzi pilota. Obserwując, jak zbliża się ziemia, słuchaliśmy meldunków o kontynuacji lądowania. W końcu koła dotknęły ziemi dość twardo i po odbiciu się, złapały już z nią kontakt na stałe. A wtedy pilot zawołał na cały głos „Łup. WOW!!!” z takim entuzjazmem i zachwytem, że większość pasażerów wybuchnęła śmiechem.

Na lotnisku w Monastirze przywitał nas Aziz - pilot naszego biura podróży, Tunezyjczyk, wykształcony i ożeniony w Polsce, znający bardzo dobrze język polski, włącznie z idiomami. Jak się miało okazać, był on źródłem i przyczyną naszych dodatkowych atrakcji, nieprzewidzianych programem. Na razie zawiózł nas do hotelu, w którym mieliśmy spędzić kilka nocy, umawiając się z nami na następny dzień na zwiedzanie Sousse.

Monastir      Dzień I i II - Monastir, Sousse

Kairuan     Dzień III - Kairuan, Sbeitla, Tozeur

Sahara     Dzień IV - Sahara, Tozeur, Nefta

na wielbłądzie      Dzień V - Sahara,El Faouar

Matmata      Dzień VI - Matmata, El Jam

Tunis     Dzień VII - Tunis

Pokaż Tunezja na większej mapie

Powrót do strony głównej o podróżach

mail

272