baner górny

Moje taneczne pas(je)

Klub Tańca Dawnego Alta Novella

Nasze pokazy tańca dawnego w 2021 r.

Rok 2021 był kolejnym specyficznym rokiem, ze względu na szalejącą w mediach i polityce pandemię. Nasze władze podporządkowały się odgórnym wytycznym ogólnoświatowym i zamiast wzmóc wysiłki nad znalezieniem lub zastosowaniem istniejących już i skutecznych leków na wirusa oraz propagować wzmacnianie odporności u ludzi i ich dobrostanu fizycznego i psychicznego, kontynuowały szkodliwy dla ogółu ludzi i gospodarki lock down.
Po tym jak w listopadzie 2020 r kierownictwo SDK-u odmówiło nam wstępu na swoje sale, w których dzielnie ćwiczyliśmy od początków września trzymając się ustaleń, że w sali może przebywać jednocześnie tylko 6 osób, co przy 12-tu osobowym zespole było trudne do wykonania i zmusilo naszą instruktorkę Kasię do podziału nas na mniejsze grupki, musieliśmy cos z tym fantem zrobić. A ze względu na to, że czasy komuny nauczyły moje pokolenie radzenia sobie w różnych niesprzyjających okolicznościach na przekór oficjalnej propagandzie, Kasia zapytała mnie, czy w tej sytuacji moglibyśmy kontynuować nasze zajęcia w podziemiu, czyli mojej piwnicy. I od listopada 2020 r. oraz w pierwszym półroczu 2021 r., aż do końca maja, kiedy to wpuszczono nas ponownie do sal SDK-u dalej, korzystaliśmy w tym celu z Piwnicy Pod Kotami. Urządziłam ją, podporządkowując jeszcze latem tylko temu celowi pomieszczenie pod salonem i nawet wreszcie znalazło się miejsce, aby powiesić stary, przedwojenny kilim mojego wujka Adama, który ocieplił i uatrakcyjnił to miejsce wizualnie. Przy okazji sala posłużyła jako podręczny magazyn na kolejne rekwizyty do opracowywanych projektów.

Alta Novella w Piwnicy Pod Kotami
Część Alty Novelli w Piwnicy Pod Kotami: Blanka, Agata, Kasia, Krzysiek i Asia

Asiaw Piwnicy Pod Kotami
Asia na tle zabytkowego kilimu wujka Adama

Spotkania mieliśmy jak zwykle 3 razy w tygodniu, przy czym nie wszyscy korzystają z pełnego programu zajęć. Wszyscy za to chyba czuli się u mnie dobrze, podkreślając jako pozytyw domową atmosferę oraz możliwość porozmawiania ze sobą a nawet pooglądania filmów z dawnych inscenizacji naszych i naszej nauczycielki Kasi. Jakoś przy tym nie przeszkadzało nam, że czasem trzeba było uważać na plączącą się pod nogami moją kotkę Redsinę a potem pieska, który zaczął na wiosnę przychodzić z Agatą…

Redsina z Felą
Redsina z Felą - nasze urocze towarzyszki w czasie ćwiczeń

Generalnie mogę chyba w imieniu wszystkich powiedzieć, że gdyby nie funkcjonująca Piwnica Pod Kotami i możliwość spotkań w naszej grupie na zajęciach tanecznych organizowanych u mnie przez Kasię, to cały ten okres z pandemią i zamknięciem ludzi w domowych aresztach znieślibyśmy dużo gorzej.

Przez cały rok szkolny (bo w takim trybie pracujemy) szykowaliśmy kilka projektów, opracowywanych przez Kasię zarówno koncepcyjnie, jak i choreograficznie, z których większość zdążyliśmy już zaprezentować na wiosnę – część internetowo a część na żywo po zluzowaniu obostrzeń. Do naszego grona dołączyła od początku roku szkolnego Joasia O., która bardzo szybko się u nas zaaklimatyzowała a od października Jurek, który ze względu na umiejętności taneczne wyniesione z Zespołu Tańca Mazowsze świetnie uzupełnia część naszej grupy, zajmującej się tańcami polskimi. Ćwiczyliśmy bowiem nowe układy taneczne polskich tańców narodowych, do których choreografię układa Ania Popławska, kreując wizję na nowy, przyszły spektakl. Od wiosny powtarzaliśmy też układy taneczne do przedstawienia „Legenda Lucyfera”, gdy już było wiadomo, że w czerwcu odbędzie się w Lublinie Festiwal Renesansu, w którym zdecydowaliśmy się wziąć udział. Jurek, zastępujący w czasie ćwiczeń Artura, było mocnym męskim filarem grupy.

W czasie karnawału nasza liderka Kasia urządziła potańcówkę, do której zaprosiliła osoby spoza naszego zespołu, aby do nas dołączyły internetowo, nawet jeśli nie tańcząc (bo niestety sieć czasem przerywała a zdarzało się, że wizja nie pokrywała się z dźwiękiem), to chociażby mentalnie, patrząc na naszą zabawę. Tańczyliśmy na niej tańce w kręgu z różnych kultur, naprawdę bawiąc się świetnie.

Alta Novella w karnawale
Alta Novella po karnawałowym wieczorku w "Piwnicy pod kotami". Stoją: Krzyś, Kasia, Joanna, Ania, ja, Ola, Józef, a na podłodze siedzą: Asia, Bożenka, Blanka, Agat i Jurek

Zimą mieliśmy kolejny dwudniowy kurs, szykujący nas do nowego programu z tańcami z lat 50-tych. Kurs poprowadził Artur Dobrzański, który przyjechał do nas z Częstochowy (z nudnego aresztu domowego) i jak zwykle było bardzo sympatycznie i wesoło. Artur wyzwala w nas zawsze pozytywną energię, która teraz przydała się bardzo w czasie ćwiczeń szybkich i skomplikowanych choreografii jego pomysłu. Spektakl, reżyserowany przez Kasię na i bedący odpowiedzią na pragnienia niektórych osob z naszego grona, aby zająć się tym właśnie okresem tańca (szczególnie prosiła o to Bożenka), zapowiada się bardzo fajnie i przyjemnie jest zarówno ćwiczyć szalone tańce, jak również planować rekwizyty i stroje. Chcemy zresztą poświęcić na przygotowania do niego cały tydzień w czasie wakacji, gdyż wybieramy się wszyscy w tym celu na kurs treningowo – wypoczynkowy na Mazury. Zainteresowanie strojami z lat 50-tych zaowocowało kupnem przez moją Asię prawdziwej sukienki z tych lat, uszytej z tafty, w której świetnie bawiła się na weselu pary przyjaciół z jej drugiego zespołu tanecznego Fontana dei Pazzi.

Asia w sukience z lat 50-tych       Asia z Redsiną
Asia w autentycznej sukience z lat 50-tych (nawet jeszcze nieuprasowanej) wyglądała bardzo stylowo... I świetnie się w niej bawiła na weselu, prowadząc również tańce dla grupy panów...

Przez cały rok część z nas, grająca na kastanietach, spotykała się w soboty przed właściwymi zajęciami, aby ćwiczyć do nowego programu instrumentalno - tanecznego z choreografią, przygotowywaną przez Kasię Mazur do muzyki Manuela de Falli.
Tu problemem było to, że nasza kastanietowa podpora, Ania H., która mieszka pod Lublinem i zwykle przyjeżdżała do nas na próby na piątki i soboty, teraz ze względu na pandemię nie mogła być z nami. A uczestnictwo w zajęciach przez „kamerkę” komputera z przerywanym dźwiękiem niewiele daje. Ale damy radę, najwyżej premiera się trochę przesunie…

Na maj Kasia zaplanowała dwa projekty. Jeden barokowy z menuetami, które ćwiczymy od kilku lat, odtwarzając dawne choreografie, odkrywane dla nas przez Kasię i urywkiem spektaklu „Klejnoty”, będącym autorską choreografią Kasi, prezentowanym przez nas na Festiwalu Scena Dawna dwa lata temu, gdzie teraz zastąpiłam tańczącą dawniej Anię T. a moja córka zatańczyła solówkę. Dodatkową zaletą była możliwość ponownego znalezienia się na scenie w naszych pięknych barokowych strojach (ja ze swoją uszytą własnoręcznie szafirowo – złotą polonezką). Okazało się, że długi tren sprawdza się w wolnych menuetach, ale przy szybszych przejściach do tyłu, już niekoniecznie, więc nastąpiło poszukiwanie sznureczków podpinających suknię z podziałem jej na 3 części, jak to przystało na prawdziwą polonezkę (model z końca XVIII w.). Na szczęście nie było to w trakcie przedstawienia, tylko nagrywania, co spowodowało tylko jeden dubl więcej. Asia wystąpiła w prześlicznej sukni, odziedziczonej od poprzedniej właścicielki Ewy a Kasia i Ania P. zaprezentowały suknie z końca XVII wieku z płaszczykami z trenem w stylu Wateau.

Alta Novella barokowa
Alta Novella po pokazach tańca barokowego w Domu Kultury Świt: Asia, Ola, Kasia, Ania, Kornel, Bożenka i ja. Krzyś robi zdjęcie

Asia w szykowalni   Asia w szykowalni    ja w polonezce
Asia w pięknej brązowej sukni barokowej szykuje się do występu, ja zaś pozuję w swojej polonezce

Program został nagrany w Domu Kultury Świt, jako wizytówka naszego zespołu reklamująca nie tylko nas, ale również planowany na wrzesień Festiwal tańca dawnego Scena Dawna. Miałam potem zabawę ze zmontowaniem filmu z kilku menuetów i kawałka spektaklu z ujęciami z 3 kamer ( w tym jednej własnej). Film ma być podlinkowany na stronie Domu Kultury Świt.

Poza powtórzeniami menuetów ci z nas, którzy wgryzają się w epokę baroku, ćwiczyli bardziej skomplikowane choreografie Matelota, szykując je pod kolejny nowy spektakl, przygotowywany na przyszły rok przez naszą wspaniałą i pełną pomysłów tutorkę Kasię. Tytułu na razie nie zdradzę…

Drugi projekt dotyczył tańców piętnastowiecznych, ćwiczonych przez nas przez cały rok. Sporą część z nich tańczyliśmy w 2016 r. w przedstawieniu „Opowieść o róży”, reżyserii naszej nauczycielki, ale Kasia nauczyła też nas kilku nowych choreografii. Poza tym do osób, które wtedy występowały, doszły nowe, ćwiczące średniowieczne tańce dopiero od września. Tańce te posiadają taki klimat, że większość z nas jest ciągle pod ich urokiem, a szczególnie Blanka dołączyła do grona ich miłośniczek.

Alta Novella - XV. w
Alta Novella w projekcie z tańcami średniowiecnymi

taniec XV wiek    Asia i ja
Tańczymy nastrojowe tańce z XV wieku

Alta Novella - taniec XV wiek    Ania i Blanka
Najbardziej lubimy oniryczny styl base dance

Alta Novella XV wiek       Asia i Kasia

Piętnastowieczne tańce, wykonywane głównie w parach, posłużyły Kasi do zaprezentowania w formie lekcji otwartej, emitowanej w sieci, programu zatytułowanego „Więzy czy więzi” i poświęconego relacjom matki z córką. Transmisja emitowana była z mojej „Piwnicy pod kotami” i uzupełniona komentarzem Ewy W. Ja z moją córeczką tańczyłyśmy Principessę, która wyjątkowo dała mi do wiwatu w trakcie przygotowań, gdyż nijak nie mogłam się jej nauczyć. Ciągle zapominałam jakichś fragmentów, które nie chciały mi się ułożyć w żadną sensowną sekwencję. W końcu Kasia zagroziła, że odda ten taniec innej parze i to mnie zmobilizowało, aby poćwiczyć go kilka razy w czasie wolnym. W końcu, w czasie lekcji prezentacyjnej wszystko wyszło dobrze. Po tańcach średniowiecznych wykonaliśmy jeszcze do kamerki kilka tańców w kręgu. Dziwne to było uczucie – tańczyć dla osób po „drugiej stronie kabla”, które narzekały na problemy z dźwiękiem dochodzącym do niech, ale dzielnie nas nie opuściły. Do czego nas zmusza ta chora sytuacja z wiadomo jakim wirusem. Natomiast miłe było to, że znowu mogłyśmy ubrać się w nasze stroje z epoki i film, który nagrałyśmy w piwnicy wyszedł całkiem ładnie…

Alta Novella XV w
Alta Novella po lekcji pokazowej "Więzy czy więzi" w strojach piętnastowiecznych

principessa
Relacje między matką, córką i ojcem odtwarzali w Venus KAsia, Blanka i Krzyś

Alta Novella fortunoza- XV wiek
A tu wykonujemy continencę, tańcząc ostatni taniec z XV w. - Fortunozę

tańce w kręgu    Alta - tańce w kręgu
Tańce w kręgu pomagają w nawizywaniu relacji między tańczącymi

KAsia
Kasia pokazuje jak rozsiewać dobro w tańcu rosyjskim

Pod koniec czerwca wzięliśmy udział w Międzynarodowym Festiwalu Renesansu w Lublinie – wreszcie na żywo - z naszym przedstawieniem "Legenda Lucyfera", wyreżyserowanym i świetnie ułożonym choreograficznie przez Anię Popławską, w którym zresztą ona sama tym razem wystąpiła.
Obszerna, zwłaszcza fotograficznie, relacja jest na stronie poświęconej festiwalom

Legenda Lucyfera - oberek
Oberek

Legenda Lucyfera - polonez
Polonez

Alta Novella polonez
Diabeł próbował mi zerwać maskę...

tańczymy krakowiaka w Lublinie
Tańczymy skocznego krakowiaka przed pałacem Lubomirskich

Legenda Lucyfera - krakowiak
Zakończenie krakowiaka

ukłony
Po spektaklu "Legenda Lucyfera" byliśmy żywiołowo oklaskiwani

Wakacje umożliwiły nam trochę odpoczynku, ale nie zarzuciliśmy prób przed premierą naszego najnowszego programu z tańcami z lat 50-tych. Możliwość wspólnego wyjazdu na zgrupowanie na Mazury dla większości z nas przedstawiała się bardzo obiecująco.
Zamieszkaliśmy na ostatni tydzień lipca w gościnnym, niezwykłym domu Sylwii i Sebastiana, którzy od kilku lat prowadzą gospodarstwo ekologiczne w Starych Juchach i w tym roku rozpoczęli również działalność agroturystczną. Sylwię i Sebastiana znamy jeszcze z początków istnienia naszego zespołu, gdyż tańczyli razem z nami tańce w kręgu i układy renesansowe. Teraz gościli nas u siebie, rozpieszczając unikalnymi i zdrowymi potrawami z produktów z własnego gospodarstwa (prosto z krzaka i pachnącymi słońcem), których receptury opracowuje Sylwia. Ja z Asią przyjechałyśmy dzień wcześniej od reszty towarzystwa, więc pomagałyśmy Sylwii w sprzątnięciu pokoi dla pozostałych członków Alty Novelli po ostatnim tynkowaniu ścian oraz Sebastianowi w skręcaniu nowiuśkich łóżek.
Gdy zajechała reszta naszej grupy (niestety nie wszyscy zdecydowali się na przyjazd na zgrupowanie) razem z reżyserem i głównym choreografem szykowanego spektaklu - Arturem, prawie wszystko było już gotowe.

ekologiczny dom w Starych Juchach
Dom w Starych Juchach - ekologiczny pod każdym względem, gdyż zbudowany z wykorzystaniem w starej technologii

jadalnia    kredens
Gościnny i oryginalny dom Sylwii i Sebastiana

kotek Sylwii    kogut    kotek śpi
Niezwykłą atmosferę tego miejsca współtworzą też zwierzaki

prosto z krzaka    obiad    porzeczki
Przysmaki z wolnej kuchni Sylwii

kolacja
Jedliśmy frykasy...

Alta Novella w Starych Juchach
Alta Novella w Starych Juchach

Gospodarze w swej gościnności przyjęli mnie ze starą kotką Redsiną, której nie mogłam zostawić samej na tydzień w domu. Po pierwszej nocy myślałam, że trzeba będzie wracać, gdyż kotka w ogóle nie spała i całą noc krążyła po pokoju, miaucząc. Na szczęście potem odnalazła się w nowym miejscu i pomogły jej w tym młode, radosne kotki naszych gospodarzy.

Redsina    w klatce
Pojechaliśmy na wakacje z Redsiną, dla której Sebastian przygotował klatkę, aby mogła bezpiecznie przebywać na dworze, gdy my byliśmy zajęci

kotek Sylwii    kociaki
Redsinie dotrzymywały towarzystwa małe słodkie kotki

Realizowaliśmy codziennie ścisły plan dnia z kilkoma godzinami tańca przed południem w przydzielonej nam sali miejscowego Domu Kultury (za co pięknie dziękujemy) i po południu w domu naszych gospodarzy. Ćwiczyliśmy nie tylko układy taneczne, ale również szlifowaliśmy scenariusz i ruch sceniczny, opracowywane przez Kasię i Artura. A poza tym mieliśmy trochę czasu na szybkie kąpiele w czystych jeziorach, wiosłowanie na łodzi, 2 ogniska oraz warsztaty florystyczne, które poprowadziła nasza kochana koleżanka Bożena, zachęcona masą pięknych ziół i kwiatów, kwitnących na łąkach koło domu. Przygotowane przez nas bukiety kwiatów upiększały nam jadalnię do końca pobytu.

DK w Starych Juchach
Dom Kultury w Starych Juchach udostępnił nam salę do ćwiczeń, za którą jesteśmy bardzo wdzięczni

kąpiel w jeziorze
Z wielką przyjemnością kąpaliśmy się w jeziorze

pływanie
A niektórzy pływali

rozpalanie ogniska    ognisko
Paliliśmy też ogniska

warsztaty florystyczne
Bożena urządziła dla nas warsztaty florystyczne

Kasia plecie    Artur    Artur w wieńcu
Nasi trenerzy odkryli w sobie nowe talenty

bukicik    bukiet z ziół    bukiet jarzynowy
Przygotowane przez nas bukiety kwiatów upiększały nam jadalnię do końca pobytu

Moja Asia niestety musiała znaleźć też czas na pracę on-line, przez co pobyt był dla niej męczący, gdyż musiała wstawać wcześnie rano i każdą wolną chwilę spędzać przy komputerze. Chłopcy z kolei razem z Arturem i Sebastianem przygotowywali duży rekwizyt na przedstawienie – kasę biletową (jako, że akcja spektaklu rozgrywa się na dworcu kolejowym).

Atmosferę pobytu wśród przyjaciół podkreśliła bardzo miła niespodzianka, jaką Kasia z Sylwią przygotowała dla mnie i Krzysia (obchodzimy imieniny dzień po dniu) – wspaniały tort z owocami prosto z krzaków.

ja z tortem       bukiet
Ja z tortem urodzinowym i piękny bukiet polnych ziół, który dostałam od Bożenki

Ze względu na gościnność gospodarzy gminy Stare Juchy (którzy udostępnili nam salę do ćwiczeń za darmo) z przyjemnością uczestniczyliśmy w lokalnej imprezie w Skomacku, gdzie zaprezentowaliśmy kilka kontredansów i urywki kadryla w strojach z epoki napoleońskiej. Ku naszemu zaskoczeniu zostaliśmy za to jeszcze nagrodzeni koszem z produktami domowej roboty Koła Gospodyń, które to pyszności umilają nam teraz nasze próby.

pokaz tańca Alta Novella
Pokaz kontredansów w Skomacku

impreza w Skomacku
Pokaz kadryla - zabawnie skakało się po kępach traw...

Alta Novella w Skomacku
Alta Novella kłania się gospodarzom z podziękowaniem

Bardzo miło wspominam ten pobyt, mimo że oczywiście zdarzały się też na nim gorsze chwile, ze względu na problemy ze zdrowiem, czy kotem lub początkowe nieporozumienia, związane z organizacją pracy – jak to w życiu. Ale atmosfera tego niezwykłego miejsca, przemili gospodarze i cudne krajobrazy oraz możliwości przebywania wśród ludzi, których się lubi i wspólnego tworzenia nowego spektaklu są bardzo cenne. Z przyjemnością pojedziemy tam znowu za rok…

Stare Juchy
Byliśmy blisko natury...

zachód słońca

jezioro       Suwalszczyzna
Piękna Suwalszczyzna

Asia i Sylwia       na wieży widokowej

my przed wieżą       w Starych Juchach

księga gości

Nasz praca przyniosła rezultaty we wrześniu w postaci zaprezentowanego spektaklu „All that jazz” na Festiwalu Scena Dawna w Domu Kultury Świt. Zebraliśmy spore brawa i dużo pochwał. Więcej na ten temat piszę na stronie o festiwalach:

A tydzień wcześniej mieliśmy okazję przetestować stan naszego przygotowania oraz przestrzeń sceniczną na tych samych deskach w trakcie imprezy przygotowanej przez gminę i Dom Kultury Świt dla seniorów. Wykonaliśmy kilka przedpremierowych tańców z najnowszego przedstawienia przy całkiem dużej widowni.

Asia i Agata
Dwie pensjonarki z lat 50-tych

Bożena i dwie Asie       przed występem
Przed występem w DK Świt

ja    Agata i Krzysiek     Ola
Nastrajamy się...
występ Alta Novella
Nasz sierpniowy występ na scenie DK Świt przedstawiał tańce z lat 50-tych

Jesienią rozpoczęliśmy nowy rozdział naszego zespołu. Ze względu na decyzję likwidacji wszystkich zajęć dydaktyczno – kulturalnych w Staromiejskim Domu Kultury, opuściliśmy to miejsce, w którym ćwiczyliśmy i występowaliśmy przez 7 lat (a niektórzy dawni członkowie Pawanilii kilkadziesiąt). Tyle tu się działo przez te lata – ile godzin spotkań, ile emocji, ile projektów realizowanych dla różnych grup – od dzieci po seniorów. Jedna głupia decyzja zniszczyła całe środowisko związane z SDKiem, zniszczyła miejsce z klimatem, tworzonym przez gromadę twórców i animatorów kultury przez kilkadziesiąt lat, zamieniając je na biuro organizacji imprez, które mogłoby funkcjonować w każdym innym miejscu.

Ale jest w tym również dobra strona - teraz już nie musimy reprezentować czy być uzależnionym od Staromiejskiego Domu Kultury – jesteśmy niezależną grupą, która w tej chwili zakotwiczyła w gościnnych progach Towarzystwa Polsko – Szwedzkiego przy ulicy Senatorskiej. Mamy tam salę do ćwiczeń oraz magazyn na nasze rekwizyty i stroje historyczne – dopiero przy przeprowadzce odkryliśmy ile ich jest… Od października ćwiczymy jak dawniej, tyle że w innym miejscu – w czwartki tańce dawne z Anią P., w piątki tańce w kręgu i XV wiek z Kasią a w soboty grę na kastanietach, kontredanse i barok również z Kasią.
W nowym miejscu odbyliśmy już kolejny kurs z Arturem, wprowadzający rozszerzenie do naszego ostatniego programu. Będzie trochę zmian, gdyż od września zrezygnowała z uczestnictwie w naszym zespole Blanka, więc ktoś będzie musiał ja zastapić. Artur postanowił też dodać jeden taniec.

W nowym miejscu w listopadzie gościliśmy już zaprzyjaźnione z nami osoby na wieczorku pświęconym tańcom ormiańskim a Bożenka z Kasią przygotowały dla dzieci warsztaty kompozycji bożonarodzeniowych stroików. A w Sylwestra cztery z nas bawiły się przy suto zastawionym stole z muzyką z lat naszej młodości. Miałyśmy też blisko do podziwiania fajerwerków na Placu Zamkowym.

wieczorek ormiański
Uczestnicy wieczorku ormiańskiego

Alta-wieczorek       goście
Goście dopisali

dwie Asie    poczęstunek    Asia
Jedzenie też

warsztaty Alta Novella       tworzenie stroika
Warsztaty kompozycji bożonarodzeniowych stroików

fajerwerki
Fajerwerki na Placu Zamkowym

plakat Alty
Zapraszamy do naszego klubu nowe osoby chętne na nowe wyzwania

do góry strony

mail

5966