baner górny

Moje taneczne pas(je)

Klub Tańca Dawnego Alta Novella

Nasze pokazy tańca dawnego w 2018 r.

Od października 2017 roku nasza grupa taneczna Alta Novella powróciła do czasów renesansu i zajmowała się nim przez cały 2018 rok, kontynuując w dalszym ciągu poznawanie baroku i tańców w kręgu oraz doskonalenie gry na kastanietach (dla części grupy). Nowością były zajęcia, mające na celu zapoznanie nas z polskimi tańcami narodowymi, prowadzone przez Anię Popławską. Tańce narodowe przypadły mi do gustu, zarówno prześliczny kujawiak, jak i szalony mazur. Tak więc znowu mieliyśmy masę kroków i układów tanecznych z różnych epok do zapamiętania. Do naszego ścisłego grona doszedł Kornel z zespołu Fontana dei Pazzi, który tańczył do tej pory również w grupie Pawanilii - i dobrze, gdyż wzmocnił nas barokowo.

pawana

    Jeśli chodzi o renesans, to ćwiczyliśmy od początku bardzo popularne w tamtych czasach branle (które mnie nudzą) oraz pawanę, która, przeciwnie, bardzo przypadła mi do gustu. Ten majestatyczny, powolny taniec wygląda dobrze, gdy tańczony jest w dużej grupie i oczywiście wtedy, gdy wykonywany jest równo i precyzyjnie. I mimo, że ćwiczymy go przez cały rok, to niektórym osobom zdarzają się jeszcze wpadki. W gawocie z kolei (drugi taniec wykonywany przez prawie cały zespół), dość prostym w zasadzie, bo tańczonym w kręgu jak branle, są w pewnych momentach dodane sekwencje kroków galliardy, ciągle sprawiające części z nas problem. Może wobec tego lepiej, że w tym roku nie było Korowodu, czyli przeglądu tańców dawnych, który odbywał się od kilkunastu lat w Warszawie. Ja (i nie tylko ja) oczywiście żałowałam tego, ale dzięki temu mieliśmy więcej czasu na przygotowanie naszego spektaklu, który premierę miał dopiero pod koniec roku 2018.


gawot
Gawot a na zdjęciu powyżej - Pawana

Grupa nasza miała w roku 2018 cztery różne występy z różnych epok historycznych:
    Spektakl barokowy „Klejnoty” (grupa zaawansowana - marzec)
Ze względu na dłuższą chorobę jednej z tancerek, spektakl szykowany przez Kasię i zaawansowaną barokowo część naszego zespołu na poprzedni Korowód nie został w tym czasie zaprezentowany publiczności, wobec tego pokazaliśmy go na spotkaniu z nauczycielami z różnych krajów, które przyjechały w ramach jakiegoś projektu edukacyjnego do jednej z warszawskich szkół w marcu. Tańce bardzo się podobały ( a Kasia przygotowała rzeczywiście bardzo ciekawą choreografię z wykorzystaniem nietypowych rekwizytów). Z powodu braku Ani T., która przechodziła jeszcze rekonwalescencje po swych kłopotach zdrowotnych, Kasia poprosiłą o pomoc koleżankę Anię W. z Pawanilii, tak więc tańce wykonywały dwie Anie, Kasia i Asia w podobnych barokowych kostiumach, różniących się tylko kolorem spódnic. Po występie zaprosiliśmy naszych gości do tańca w kręgu i wszyscy mieli dobrą zabawę. Zabawne było również to, że na koniec dostaliśmy od nauczycielek podziękowania za przybliżenie im tańców … polskich, mimo wporowadzenia Kasi, tłumaczonego na angielski, że są to tańce barokowe, opisane w traktatach francuskich. Dziękująca pani pochodziła z Ameryki Południowej, więc z jej perspektywy Polska i Francja, to może niewielka różnica ;)

cztery barokowe
Cztery artystki, tańczące "Klejnoty"

Asia I Kasia     Kasia i Asia
Asia i Kasia

barok z kółkami
Taniec z kółkami

barok z parasolkami
Taniec z parasolkami

Asia
Asia tańczy barok

barok z płachtą
Taniec z płachtami


    „Wspomnienie” - spektakl korowodowy (kwiecień)
W kwietniu doczekaliśmy się na naszego „etatowego” już prawie tancerza Artura, który przyjechał do Warszawy i mogliśmy zaprezentować naszym emerytom oraz prywatnym gościom spektakl z ostatniego korowodu, czyli „Wspomnienie” w sali Staromiejskiego Domu Kutury. Znowu wcieliliśmy się w postacie z rosyjskiej literatury doby romantyzmu i zatańczyliśmy tańce z tej epoki w ślicznych sukniach z lat trzydziestych XIX wieku. Asia z Agatką tańczyły Landlera w gorseatch i halkch, a potem nastąpiło opisywane już przeze mnie spotkanie z poetą (Konrad) i lwem salonowym (Artur), zakończone skandalem. Tańczyło nam się bardzo dobrze i wyszłam przed publiczność już w zasadzie bez tremy, co poczytuję sobie za sukces. A na walca safardyjskiego w wykonaniu Bożeny i Artura mogłabym patrzeć wielokrotnie.

Asia i Agata      landler
Agata i Asia tańczą Landlera

trumphy
Dwie Anie i Łukasz z Krzyśkiem tańczą kontredans Trumphy

la surprise
Wiersze Konrada (poety) wzbudzają nasze zainteresowanie

walc na 5 kroków
Asia i Artur tańczą walca na 5 kroków

polka
Polka

mowa wachlarzy
Tajemnicza mowa wachlarzy

podryw
Co wyprawia Agatka?

Bożena z Arturem
Ku rozpaczy Agaty Artur zainteresował się Bożeną i tańczy z nią walca sefardyjskiego

Konrad Agata
Ale Agata zmieniła obiekt swoich westchnień na Konrada i mogła z nim zatańczyć Landlera, którego wcześniej uczyła się tańczyć z Asią

Alta Novella po spektaklu
Oto my
Zdjęcia przedstawione w opisie tego spektaklu zostały przeze mnie zeskanowane z nagranego przez Joannę filmu, gdyż innych zdjęć nie posiadam


    I Festiwal tańców w kręgu w Krakowie (maj)
W maju część z nas (same baby plus jeden Krzysiek na okrasę) pojechaliśmy do Krakowa na zaproszenie Kasi koleżanek, prowadzących zajęcia z tańców w kręgu w różnych ośrodkach w Polsce. Zjechaliśmy się więc z kilku stron, aby wspólnie potańczyć w kręgu tańce z różnych kultur i każda z osób prowadzących jedną z czterech grup miała swój czas na przekazanie czegoś nowego pozostałym uczestniczkom. Kasia całkiem słusznie wybrała tańce historyczne, czyli kadryla, którego kroków uczyliśmy pozostałe panie. Zabawne było to, że zaproszona jako honorowy gość pani Irena – znawczyni i kolekcjonerka tańców w kręgu z całego świata - miała w swoim krótkim wystąpieniu specyficzne uwagi dotyczące powiązania tych tańców z duszą kobiety, jakoś nie zauważając, że jest wśród nas jeden facet. Ale Krzysiek stwierdził, że jemu nie przeszkadza taka filozofia i czuł się dobrze zarówno tańcząc z kobietami, jak i potem w czasie wspólnego obiadu, kończącego to miłe spotkanie. Czeka nas rewizyta w nastepnym roku i pewnie też będzie bardzo miło.


    Występ na podsumowanie roku szkolnego - renesans, barok, tańce narodowe, tańce hiszpańskie, kastaniety (czerwiec)
Nasz występ na zakończenie roku szkolnego w czerwcu znowu był mieszanką różnych stylów i epok tanecznych, ale trudno żeby było inaczej, gdy ma się tyle zainteresowań :) Tańczyliśmy tym razem w czarnych bluzkach z napisem Alta Novella, które zafundowała nam Kasia, zakładanych do barokowych spódnic lub spodni, w przypadku panów.
    Występy zaczęliśmy od renesansu - uroczystą pawaną La Battaille z połowy XVI wieku a potem część z nas popisała się skoczną galiardą (ja jeszcze nie – trochę zajęć opuściłam w tym roku z powodu dłuższego wyjazdu do Nowej Zelandii i potem nie mogłam ze wszystkim nadążyć :).
    Allegrezza d`Amore była tańcem dworskim, wpisującym się w nurt cascard, posiadającym kilka zróżnicowanych części i byłam zadowolona, że udało nam się zatańczyć ją tym razem bez błędu (bo na porzednich występach miałyśmy z dwoma koleżankami wielką wpadkę).
    Renesansową część pokazów kontynuowaliśmy suitą pięciu branli, którymi dawniej bawiono się nie tylko na dworze, w tym również branlem końskim (kroki naśladują grzebanie konika kopytami w ziemi). Dla mnie branle są nudne, bo łatwe i powtarzalne – to ja już zdecydowanie wolę tańce, które wymagają ode mnie większego zaangażowania, nawet jeżeli psioczę, że nie mogę ich szybko opanować i popełniam w nich na początku pomyłki... Nasi młodzi tancerze mieli ciekawiej, gdyż zaprezentowali też renesansowego, skocznego kuranta w postaci scenki, obrazujacej jak to chłopcy zachęcają i zapraszają dziewczyny (początkowo niechętne) do tańca. Część renesansową zakończyliśmy gawotem.

kurant    panienki
Kurant skakany przez młodych - dziewczyny śmieją się z zalotników

Potem zaprezentowaliśmy trzy tańce barokowe z XVIII wieku – kontredans Galerie d`Amour, odtwarzany według zapisów z wydania Feuilleta, menuet a Deux oraz suitę tańców La Bourgogne Pecoura, najbardziej skomplikowaną, a więc tańczoną przez najbardziej zagorzałych zwolenników baroku.

Alta Novella menuet a deux
Barokowy menuet a Deux

Krysia i Krzyś
Krysia i Krzysiek tańczą barokową La Bourgogne

W tym roku zaczęliśmy ćwiczyć tańce polskie, konkretnie dwa – mazura i kujawiaka i z dużą radością je zatańczyliśmy przed publicznością w czerwcu. W mazurze popisywały się skocznością trzy pary damskie a nostalgicznego kujawiaka zatańczyła Paulina z Krzyśkiem.

kujawiak
Kujawiak, którego prezentowali na naszym pokazie Paulina z Krzyśkiem

Po krótkiej prezentacji ćwiczeń na kastanietach, nasza grupa hiszpańska zagrała II część sonaty a la Espagnola Rodrigo (Allegro Moderato). A potem zatańczyłyśmy lubiany przez Hiszpanów, bardzo ekspresyjny taniec Reja de Granada, przygrywając sobie na kastanietach. Kiedyś na próbie wzbudziłyśmy tym tańcem wybuch śmiechu u Artura (zamiast entuzjazmu). Kasia wykorzystała jego pewne sugestie i wyszło to naszemu wykonaniu na dobre. Ale i tak końcówka tego tańca, która mnie zupełnie nie wychodzi (obrót z jednoczesnym machaniem rękoma i graniem na kastanietach) niezmiennie wzbudza u mnie wesołość. Występy zakończyła włoska tarantella a z gośćmi pobawiliśmy się wdzięcznym walczykiem.

Alta Novella - grupa kastanietowa
Gramy na kastanietach sonatę a la Espagnole

reja de Granada
Alta Novella - Reja de Granada - czyli hiszpańskie szaleństwo

Alta Novella reja
Zakończenie hiszpańskiego tańca z kastanietami - jak zwykle się śmieję

Alta Novella tarantela
Bardzo ekspresyjna włoska tarantella obrazuje walkę z jadem tarantuli


    Spektakl "Dawno temu" - renesans (grudzień)
Przez cały rok ćwiczyliśmy tańce renesansowe, z których mieliśmy skomponować nasz następny spektakl na kolejne Spotkania z Tańcem Dawnym „Korowód”. Ale tegoroczny Korowód się nie odbył, sprawiając nam tym samym duży zawód i chodzą słuchy, że organizatorzy chcą z niego zupełnie zrezygnować. Spektakl, który szykowaliśmy przez cały rok, musieliśmy zatem zaprezentować publiczności w inny sposób i dokonało się to dn. 2 grudnia w naszej sali koncertowej Staromiejskiego Domu Kultury.

Spektakl zatytułowany „Dawno temu” został wyreżyserowany przez Kasię przy wykorzystaniu motywów i postaci szekspirowskich komedii: „Wesłych kumoszek z Windsoru”, „Poskromienia złośnicy” i „Snu nocy letniej”. Ta tematyka jak najbardziej pasowała do wyplecenia w scenariusz szeregu tańców renesansowych. Najdłużej ćwiczyliśmy pawanę La Battaille – dostojny taniec, który niegdyś otwierał każdą uroczystość dworskią. Majestatyczna muzyka i ciekawa choreografia, stworzona przez Kasię, bardzo nam się podobała, ale jest to duży układ na całą scenę, wykonywany przez 8 osób, więc synchronizowanie kroków i ustawienia na scenie zabrało nam wiele czasu. Pozostałe tańce sprawiały pojedyncze trudności – gawot urozmaicony został kilkoma krokami galiardy, które ja ćwiczyłam dość długo z mieszanymi uczuciami – jakoś w ogóle nie chciały mi wejść ani do głowy, ani "w nogi". Za to kawałek galiardy, który wykonywaliśmy w spektaklu w innym miejscu nie sprawiał mi żadnych kłopotów, a niektórym osobom tak, zwłaszcza, że trzeba go było wykonywać równo, w większej grupie. Allemanda jest tańcem łatwym i przyjemnym, a ciekawy układ, zaproponowany przez Kasię, wygląda malowniczo na scenie. Skocznego kuranta na szczęście wykonywali tylko młodzi – Agatka i Krzysiek. Branle jakoś zniosłam, tym bardziej, że nasza trenerka urozmaiciła je, jako, że były elementami akcji. Niektóre osoby dostały solówki (Asia tańczyła nastrojowe base dance). Były też dwa ciekawe tańce charakterystycze, wykonywane przez Olę, Anię, Krysię i Bożenkę, które bardzo ubarwiły nasz spektakl i stanowiły ścisły element scenariusza – przywitanie gościa z girlandami kwiatów i taniec praczek.

Alta Novella - pawana
Dostojna pawana La Battaille

Alta Novella - gawot
Nieszczęsny dla mnie gawot...

Alta Novella - galiarda
Joanna i Artur ruszają do galiardy

Alta Novella - galiarda
Joanna i Artur tańczą voltę a my galiardę

Alta Novella - kurant     kurant
Agata z Krzyskiem skakali kuranta

allemanda
Allemandę tańczył cały zespół

Alta Novella - spektakl Dawno temu
Prowadzę korowód w branlu

Alta Novella - branl skakany
które Kasia na szczęście urozmaiciła

base dance      Asia
Asia nastrojowo zatańczyła base dance

taniec z girlandami
Taniec z girlandami

Dawno temu - branl
Dziewczyny, tańczące go, czasem mówią o sobie "słupy", ja wolałam je nazywać "filarami"

praczki
Epizod z praczkami jest zabawny - w stylu komedii dell`arte

Scenariusz posiada humorystyczne akcenty, których nie chcę zdradzać, gdyż zamierzamy grać jeszcze ten spektakl kilkakrotnie – może wyjedziemy z nim na jakiś festiwal. W końcu został oparty na motywach szekspirowskich komedii. Odgrywając scenki w czasie przygotowywania spektaklu, bawiliśmy się nimi całkiem dobrze. Niektórzy z nas mieli do zagrania konkretne postacie i zagodnie z modą panującą w teatrze szekspirowskim zalecono nam wyraźną gestykulację i mimikę, bez obawy, że wpadniemy w przesadną afektację. Ja w każdym razie z tego skorzystałam, mając do odegrania postać osoby, która, jakby się powiedziało dzisiaj, lideruje pewnej grupie społecznej a jednocześnie jest matką, pragnącą wydać córkę „dobrze” za mąż, nawet wbrew jej uczuciom. Pofolgowałam sobie i zagrałam prawdziwą heterę. Fajną, charakterystyczną rolę pyszałkowatego sowizdrzała miał też Artur. Nad całością akci czuwały wesołe kumoszki Kasia i Ania P. Moja Asia grała uległą córkę i przedstawiła ją subtelnie i sugestywnie, mając jako partnera Kornela, z którym się od wielu lat się przyjaźni, ale myślę, że wolałaby kiedyś mieć rolę bardziej charakterystyczną, gdyż lubi różnorodność i spore wyzwania a zakochane, nieszczęśliwe kobiety już grywała nieraz. Charakterystczną rolę złośnicy dostała Agnieszka i długo się do niej przymierzała, gdyż była zbyt często nieobecna na próbach, czasem osobą a czasem po prostu duchem. W dodatku w końcówce spektaklu tańczyła w parze z Arturem, który przyjechał na próbę na dzień przed spektaklem, gdy Agnieszki nie było i mało mieli czasu na przećwiczenie wspólnego tańca – zaledwie jedną próbę na godzinę przed premierą, co w przedstawieniu dało się zauważyć...

matka hetera
Ja w roli matki hetery

rozpacz
Patrzę z trwogą. Czy udało mi się osiągnąć swój cel?

wesołe kumoszki       kumoszki
Wesołe kumoszki

zaloty   podryw
Fircyk w zalotach

konszachty 2       Artur
Z Arturem zawsze zawiązują się jakieś zabawne akcje

zaloty 2       czułość
Joanna zagrała uległą córkę, rozdartą między matką a ukochanym (którym był Kornel)

Agnieszka złośnica    Agnieszka
Złośnica Agnieszka

kłótnia
Złośnica w akcji

filary    Łukasz
Nasze filary i Łukasz, który zwieńczył dzieło

Strojów tym razem ani ja ani Joanna nie musiałyśmy szykować, gdyż suknie renesansowe uszyłyśmy już przed kilku laty. Ja tylko dorobiłam sobie nakrycie głowy z czarnego aksamitu z białą koronką, która ma udawać domowy czepek. Czepiec sprawił mi trochę kłopotu w czasie przedstawienia, gdyż zdjęłam go z głowy razem z maską, a nie tak miało to być;) Za mało wsuwek zastosowałam, przypinając go do głowy.
Kasia uszyła piękne renesansowe czepce dla siebie i Ani P. i obie przyozdobiły swoje suknie perłami. Kasia wykonała również fartuszki dla praczek. Ania H. wydziergała śliczne pałączki na głowy dziewczyn z baletu. Nowe suknie renesansowe uszyły sobie specjalnie na to przedstawienie Ania H., Ola i Agatka. Zapracowana Bożenka ma nadzieję wykończyć swoją sukienkę na następne przedstawienie a na razie tańczyła w pożyczonej.

ja i Joanna w sukniach renesansowych
Trudne relacje matki z córką odgrywałyśmy z Asią w uszytych przez mnie sukniach, wykorzystywanych już na poprzednich przedstawieniach.

powitanie Artura    ja w czepcu
Powitanie przeze mnie Artura - mój czepiec jeszcze siedzi na głowie; na drugim zdjęciu widać, że nakrycie już spadło mi z głowy i jest przyczepione tylko w jednym miejscu

Kasia i Ania w czepcach       renesansowe towarzystwo
Ania uszyła piękne renesansowe czepce dla siebie i Kasi i obie udekorowały swoje suknie perłami

Alta Novella w pałączkach
Dziewczyny w pałączkach, wykonanych przez Anię. Ola i Ania są w uszytych przez siebie sukienkach

Agata i Krzysztof    Agata
Agata w uszytej własnoręcznie sukni renesansowej bardzo ładnie komponowała się z Krzysiem w scenach romantycznej sielanki

Joanna z kumoszkami    zamiana płaszczy
Zamiany płaszczy są istotnym elementem intrygi

Rekwizyty przygotowywała głównie Kasia, w tym stworzyła piękne kwiatowe girlandy i pałączki na głowy niektórych dziewcząt. Moim dziełem było drzewo, niegdyś zrobione jako makrama (pień wykonany był ze sznurka plecionki) do mieszkania syna, gdzie teraz miejsce makramy zajął regał. Drzewo wykonane z prawdziwych gałęzi, drutu izolacyjnego i włóczki, przymocowane do wieszaka, udrapowanego kawałkiem organzy i udawało dąb, pod którym miała miejsce kluczowa scena przedstawienia.

dziewczyny z girlandami    Bożenka w kwiatach
Dziewczyny pląsające z girlandami

pod girlandami
później tworzyły słupy, albo jak kto woli filary, wokół których tańczyła reszta grupy

Asia w masce    Aga i Artur w maskach
Maski zakupiliśmy, ale troszkę je też ulepszyliśmy

w maskach
W maskach tańczyliśmy Pawanę i Allemandę pod drzewem, wykonanym przeze mnie

Premiera poza drobnymi potknięciami się udała. Jeden moment był trochę zaskakujący, gdy bukiecik kwiatków, z którym Joanna miała tańczyć solówkę zniknął ze sceny, przesunięty przez długie spódnice osób opuszczajacych scenę po zakończonym epizodzie. Asia w lekkiej panice wypadła za kulisy, szukając go, ale zaraz musiała wracać tańczyć. Na szczęście szybko go zlokalizowałam i podrzuciłam go jej pod nogi i chyba nikt się nie zorientował, że coś jest nie tak.
Zaproszeni goście, wśród których były nasze rodziny i znajomi, podziękowali nam ciepłymi oklaskami (nie ma to jak własna klika). Ja cieszyłam się, że przeszło tylu zaproszonych przeze mnie gości, w tym cała rodzina mojego syna. Czwórka dzieci wzorowo zachowywała się w czasie przedstawienia, zapatrzona w scenę, aby już po jego zakończeniu szaleć po sali. A Elusia, jak zwykle przybiegła do mnie i do Asi, aby się przytulić. Kochana dziewczynka. I największą nagrodą dla nas był zachwyt, z jakim Ela mówiła, jak bardzo podobało jej się przedstawienie.

pogodzeni
Chyba spektakl dobrze się zakończył ;)

z wnuczkami i córką
Cieszyłyśmy się z Asią, że na nasze przedstawienie przyszli nasi najbliżsi

z wnuczkami
Choć Jurek i Krzysio urozmaicili nam kadry końcowych zdjęć zespołowych :)

Spektakl powtórzyliśmy w styczniu 2019 roku i został przyjęty z dużym entuzjazmem przez widownię. Ja i Joanna usłyszałyśmy wiele komplementów na swój temat i potwierdzeń naszych zdolności aktorskich od wielu osób. "Jak pani wspaniale grała! Rewelacja" - tak do mnie zwracano się po zakończeniu przedstawienia. A Joanna usłyszała najcenniejszą uwagę, bo od samego Artura, który przecież całe życie związany jest ze sceną "Pięknie pokazałaś tęsknotę za miłoscią i to w tańcu. Zagranie tak subtelnych uczuć i emocji to duża sztuka. Masz zdecydowanie talent aktorski - moje gratulacje"
Jak miło coś takiego usłyszeć!

Autorami zdjęć umieszczonych na tej stronie są Artur Korczak - Siedlecki, Marek Majewski i Mieszko Z.
do góry strony

mail