baner górny

Klub Tańca Dawnego Alta Novella

Korowód 2016

Spektakle "Dowolony krok" i "Opowieść o róży"

1. "Dowolny krok", czyli szalone lata dwudzieste

Pomysł wykonania na Spotkaniach z Tańcem Dawnym, zwanym Korowodem, tańców w lat dwudziestych – trzydziestych XX wieku zaświtał w głowie Kasi już dawne i miała go realizować z zespołem Pawanilia, ale gdy pewnego razu przyjechał do naszego klubu Alta Novella Artur D., zawodowy tancerz i choreograf, aby nauczyć nas tańczyć Lambet Walka do znanego przedwojennego przeboju. Przez cały weekend ćwiczyliśmy ułożony przez niego układ i świetnie się przy tym bawiliśmy i wtedy Kasia zdecydowała, aby zrobić przedstawienie utrzymane w klimacie szalonych lat dwudziestych z nami.

lambeth walk
Lambeth walk to taniec modny w latach trzydziestych XX w.
Od lewej: Krystyna D., Anna H. i Anna K.

Nasza nauczycielka tańca, Kasia nauczyła nas tańczyć dwa charlestony i wymyśliła nieskomplikowaną, lekką fabułę z humorystycznymi akcentami. Do tego jeszcze doszły elementy walca i tango, wykonywane przez Kasię z Arturem. Magia lat dwudziestych sprawiła, że nie tylko Artur miał z nami występować, ale też zapałała do tego entuzjazmem Ania K. z zespołu Pawanilii.

charlestone - Korowód 2016   Ania K.
Szalony charlestone. Nie tylko my go tańczyłyśmy, ale też gościennie Artur D. z Kasią M. i Ania K.

charlestone Asia i ja
Charlestona uczyłam się tańczyć na kursie tańca w liceum. Nie sądziłam wtedy, że przyjdzie mi go tańczyć na scenie z córką 44 lata później!

walc   walc Artura z Bożenką
W fabule przedstawienia Artur uczy nas tańczyć walca i sam wiruje z Bożenką.

Próby do tego przedstawienia były miłym przerywnikiem na zajęciach po poważnych i dostojnych tańcach piętnastowiecznych, które wtedy ćwiczyłyśmy. Nie tylko oddawałyśmy się naszej ulubionej czynności, czyli tańcu, ale również opracywowałyśmy pewne scenki. Wymyślne figury charlestona były poważnym wyzwaniem – ale akurat ja bardzo dobrze czuję się w tym tańcu. I byłam bardzo podekcytowana faktem, że miałam pierwszy raz uczestniczyć w Korowodzie na prawdziwej scenie a nie tylko na deskach sali naszego Domu Kultury, gdzie dotychczas się produkowałam.

Ja z Asią uszyłyśmy sobie sukienki z epoki – Asia wybrała z publikacji o kreacjach tamtych czasów śliczną, zwiewną sukienkę bez rękawków z opuszczonym na biodra stanem, do którego doszyte były jako spódnica zachodzące na siebie kawałki materiału ucięte w szpic i uszyła ją sobie z cienkiego muślinu w kolorze écru – przy wirowaniu spódniczka układała się jak płatki kwiatu. Ja wybrałam z żurnala z 1929 r. sukienkę prostszą, wykończoną trzema wstawkami w kształcie równoległoboków i uszyłam ją z granatowej, bawełnianej koronki, która jest obecnie modna, tak więc uznałam, że przynajmniej tę kreację historyczną będę mogła od czasu do czasu założyć na jakiś wieczór. Do tego uszyłyśmy jeszcze sobie rękawiczki i opaski do włosów oraz zakupiliśmy boa z piór i peruki - niektóre z fryzurami ułożonymi w modnego w latach dwudziestych boba. Jeszcze tylko trzeba było znaleźć w sklepie pantofle w przedwojennym stylu i jednocześnie takie, w których można było tańczyć i kostium sceniczny był gotowy. Jego szykowanie przyspożyło nam wiele frajdy, choć miałyśmy chwile rozterki, gdy przymierzałyśmy peruki, w których niektóre z nas czuły się jak przysłowiowe idiotki... A w czasie pierwszej próby tańca z szalami boa okazało się, że pióra sypią się z nich namiętnie, ścieląc się na podłodze kolorowym kobiercem.

Asia i ja   ja
Asia i ja w nowych sukienkach z lat dwudziestych i perukach

metamorfoza Asi   Asia wirująca - Alta Novella
Tu jesteśmy już w pełnym rynsztunku: sukienki, boa, peruki, opaski do włosów.
Muślinowa sukienka Asi o kroju kwiatu pięknie rozkloszowuje się w tańcu (w charlestonie)

W ostatnim tygodniu przed korowodem przyjechał do nas Artur i opracowywaliśmy jeszcze ostatnie zmiany w spektaklu. Scenariusz był prosty, ale miał być właśnie taki - lekki i zabawny: do zakładu fryzjerskiego przyszło kilka pań, które para fryzjerów (Kasia i Artur, odstawiający zabawną pantomimę w trakcie tańczenia walczyka) szykowali na bal. My też miałyśmy w salonie do odegrania pantomimę, które wymagały od nas dużego zgrania. Po zrobieniu na bóstwo panie prezentowały się potem, przeglądając w lustrze i uradowane swym wyglądem rzucały się tańczyć żywiołowego charlestona. Później Artur zdejmował z siebie uniform fryzjera (biały kitel) i gdy zegar wybijał wieczorną godzinę, witał już panie na sali balowej jako nauczyciel tańca, gdzie uczył je tańczyć walca.

walczyk
Walczyk fryzjerski wykonywany przez Kasię i Artura - przed otwarciem salonu trzeba go posprzątać

prezentacja
W Asia przegląda się w lustrze, trzymanym przez Artura...

charleston - Alta Novella
Żywiołowy charleston

walc
Artur uczy nas tańczyć walca.

Tańczyć walca obowiązkowo trzeba umieć, ale chciałoby się też poszaleć, toteż panie znowu wyrwały się do charlestona, pod koniec którego pojawiała się na scenie obca kobieta, ukrywająca się pod maską (Kasia), która podrywała Artura, tańcząc z nim namiętne tango, przerwane w pewnej chwili przez inną, natrętną młodą tancerkę (w tej roli świetna była Ania K.). My oczywiście byłyśmy tą całą sytuacją oburzone i zniesmaczone, do momentu, dopóki Kasia nie zrzuciła maski i okazała się być naszą znajomą fryzjerką. Wtedy wszyscy zgodnie i z werwą tańczyliśmy na zakończenie radosnego Lambet Walka. Ostatnia sekwencja kroków była szczególnie długo ćwiczona przez nas i na początku wydawała się mi niewykonalna ;)

tajemnicza         tango
Tajemnicza nieznajoma porywa Artura do tanga

lambeth walk
Na koniec sympatyczny Lambeth walk

Przedstawienie prezentowaliśmy pierwszego dnia Korowodu na scenie rozstawionej w ogrodach królewskich na tle pięknego zielonego żywopłotu, który stanowił świetną scenerię do korowodowych pokazów. Widownia mogła obserwować nas w plenerze, siedząc na rozstawionych krzesełkach. Poza znajomymi przyszli też mój syn z synową i wnuczkami, aby zobaczyć jak babcia i ciocia tańczą. Wcześniej mogliśmy podziwiać Asię, gdy ze swoim zespołem Fontana dei Pazzi zabawnie i pomysłowo wystawili baśń „Piękna i bestia” w kolorowych, fantastycznych strojach. Asia tańczyła kilka ról, ale w jednej – świecznika w zaczarowanym zamku Bestii – świeciła prawdziwie złotym blaskiem :)

Piękna i bestia
Barwne przedstawienie zespołu Fontana dei Pazzi - "Piękna i bestia"

na zamku
Na zamku bestii - Asia jest świecznikiem

Pojedynek
Pojedynek z bestią

Asia świecznik   Fontana dei Pazzi
Asia grała zaczarowany, złoty świecznik i wieśniaczkę; obok zespół Fontana dei Pazzi

Gdy my z kolei szykowaliśmy się do wejścia na scenę, bałam się, że moje wnuczki nie rozpoznają nas pod perukami i w silnym makijażu (ja stałam się bolndynką a Asia odwrotnie, miała na sobie perukę czarnowłosego boba), więc tuż przed wejściem na scenę dopadłam je, mówiąc kim jestem i jak zmieniła się ciocia Asia. Chyba dobrze, że to zrobiłam, gdyż kolega mojej córki, obserwując spektakl, cały czas upierał się, że Asia w nim nie tańczy... Bo jej nie widzi...
Godzinę mieliśmy wyznaczoną trochę po południu w samym skwarze (a było gorąco tego dnia) i graliśmy pod słońce (do tego ja byłam bez okularów, więc zupełnie nic nie widziałam poza tym, co działo się na scenie). Sukienki, jak na kreacje historyczne, miałyśmy na szczęscie lekkie, ale trzeba było założyć pończochy i boa z piór. Dodatkowo grzały nas w głowy peruki...

metamorfoza Asi         ja w peruce
Obie z Asią przeszłyśmy metamorfozę w perukach

Oj, gorąco było nie tylko ze względu na pogodę. Spektakl odstawilismy z werwą właściwą kabaretowym występom tamtych czasów. Z mojej strony były ze dwie wpadki, dla publiczności niewidoczne. Natomiast psikusa zrobił nam tekturowy zegar, który wywrócił się pod wpływem wiatru, akurat w momencie, gdy Artur przestawiał na nim wskazówki – wyglądało to na celowy zabieg, przewidziany w scenariuszu i wzbudziło śmiech na widowni. Zabawne pantomimy, stylowe i czasem seksowne stroje i namiętne tango oraz szalone tańce przy świetnej muzyce z lat dwudziestych, podnoszące adrenalinę (zwłaszcza nam tańczącym ;) - to wszystko było widowiskowe. Dostaliśmy dużą owację i gratulacje za nowatorstwo (ze względu na tematykę lat dwudziestych, rzadko wystawianą na tego typu imprezach).

charlestone
Żywiołowy charleston pierwszy - Korowód 2016

zegar   wejście Asi
Przewracający się zegar i wejście Asia na bal

walc
Walcujemy

koniec charlestona
Zakończenie charlestona było jednocześnie zapauzowaniem akcji
Alta Novella Od lewej: Krystyna D., Anna H. i Anna K.

lambeth walk - Korowód 2016
Lambeth walk ma bardzo ciekawą i radosną choreografię

zakończenie programu
Zakończyliśmy programu sekwencją kroków, którą długo ćwiczyliśmy

Natomiast po zejściu ze sceny zachowałam się nieprofesjonalnie - byłam tak podekscytowana moim pierwszym większym występem, że zamiast zabrać ze sceny rekwizyt, jak to było umówione i oddalić się, gdy konferansjer zapowiadał już inny zespół, zostałam koło niej, otoczona przez przyjaciół, którzy mi gratulowali i dziwowali się naszej metamorfozie... Co spowodowało pewną nerwowość u Kasi. No, ale pierwsze koty za płoty...

tancerki
Jeszcze podekscytowane występami...
Od lewej: Bożena W., Anna K, Anna T., Anna P. i Anna H.

Alta Novella
Alta Novella po zakończeniu programu w Ogrodach Zamkowych - VIII 2016
Od lewej: Anna P., Agata K., Joanna S., Anna T., Bożena Z., Kasia M., Artur D., Krysia D. Anna S., Anna K. i Anna H.

Spektakl powtarzaliśmy jeszcze raz na wiosnę następnego roku w sali naszego domu Kultury, wzbudzając aplauz widowni. Tym razem Kasia i Artur mieli już na kieszeniach fartuszków wyhaftowane grzebienie, gdyż po pierwszym przedstawieniu niektóre osoby z widowni pytały się, co „te panie robiły najpierw u lekarzy” - to wszystko przez te białe kitle...

2. "Opowieść o róży", czyli poetyckie średniowiecze

W roku szkolnym 2015/16 epoką rozpracowywaną przez nas w Klubie Tańca Dawnego Alta Novella było średniowiecze, a konkretnie tańce XV wieku. Cały rok uczyłyśmy się kroków, charakterystycznych dla tej epoki i kilku rodzajów tańców. Kasia „podstępnie” obserwowała, jak nam idzie, aby po jakimś czasie oznajmić, że szykujemy z tych tańców, których się uczymy, program na Korowód. Mocno nas to zmobilizowało. Zresztą tańce piętnastego wieku podobają się chyba każdej z nas. Muzyka tamtych czasów pisana była w 4 podstawowych tempach, dużą rolę grały w niej instrumenty zarówno smyczkowe jak i perkusyjne, nadające rytm.

Mnie bardzo przypadło do gustu tempo najwolniejsze, czyli basse danse, w którym ruch powinien być posuwisty, dostojny i elegancki. Sama sylwetka tancerza, z przesuniętym lekko do przodu środkiem ciężkości ciała i sposób stawiania kroków na palcach sprawiać miał wrażenie lekkości, jakby tancerz płynął w powietrzu do przodu. Dlatego też najbardziej lubię tańczyć takie tańce jak Daphne czy Patienzę. Chociaż energiczna żydowska Hora Agadati z dynamicznym przyspieszeniem powtarzającego się motywu oraz żywiołowa Estampida też należały do moich ulubionych. Ten ostatni taniec ćwiczyłyśmy od początku roku, gdyż zawierał wiele różnych sekwencji kroków, które trzeba było długo ćwiczyć.

daphne
Nastrojowy taniec Daphne tańczony w tempie basse danse
Od lewej: Anna H., Agata K., Anna S. (ja) i Anna P.

patienza- Korowód 2016
Patienza to taniec dostojny

espampida - Alta Novella
Estampida jest tańcem skocznym o powtarzającym się refrenie

hora agadati
Energiczna Hora Agadati z narastającym napięciem

Kasia długo nie zdradzała nam całego scenariusza szykowanego spektaklu, co wzbudzało w niektórych z nas niepokój i niecierpliwość. Z wolna jednak kształt tego, co Kasia zamierzała, zaczął do nas docierać i już wiedziałyśmy, jakie role nam przypadną i w związku z tym, które osoby zostały przypisane do poszczególnych tańców. Na początku wiosny było też już wiadomo, jakie stroje szykować na występ i ustaliłyśmy wspólny krój według piętnastowiecznej mody włoskiej. Większość tańców zresztą wykonywaliśmy krokami włoskimi (postawienie stopy a potem podniesienie na palce) i tylko jeden taniec, Barcellonę, tańczyłyśmy na modłę burgundzką, czyli odwrotnie (krok na palcach i potem opadnięcie), więc jak najbardziej było to uzasadnione.

barcelona2 - Alta Novella
Barcellonę tańczy się ns sposób burgundzki

suknia średniowieczna Przyszedł więc nasz ulubiony moment szukania odpowiednich materiałów na suknie i to podwójnych, gdyż stroje średniowieczne składają się z sukni spodniej i wierzchniej w kolorze kontrastowym. Krój miał być na wzór włoski, z podniesionym stanem, zaznaczonym szerokim paskiem, jako że wtedy kobiety ciągle albo chodziły w ciąży albo były w połogu i wąskimi rękawami, czasem powiązywanymi do ramienia. Najbardziej podobała nam się idea trenu, chociaż zastanawiałysmy się, jak to sprawdzi się w tańcu. No i w zależności od przynależności do określonej grupy postaci musiałyśmy dostosować się do jednej z dwóch grup kolorystycznych: postacie pozytywne mialy być w sukniach o ciepłej gamie kolorystycznej a bohaterki negatywne w barwach zimnych.

Moja Asia kupiła na suknię bardzo ładny bawełniany materiał obiciowy czerwony z żółtym wzorem a pod spód bawełnę w pięknym niebieskim kolorze. Ja zaszalałam, kupując bawełniany aksamit w kolorze amarantowym a suknię spodnią uszyłam z grubego lnu w kolorze morelowym, który czekał w domu na okazję przez blisko 30 lat. No i się doczekał... Sam fason nie był trudny do uszycia, tym bardziej, że miałam już na swym koncie dwie suknie w stylu empire, a w nich fałdy z tyłu sukni układa się podobnie. Szybko więc uszyłam suknię spodnią i wierzchnią razem z szerokim paskiem i … czułam jeszcze niedosyt... Wobec tego przyozdobiłam rękawy lnianej sukienki spodniej lamówką i haftem muliną, który po przejrzeniu zasobów Internetu wydał mi się najbardziej pasujący do tej epoki, czyli zgeometryzowanym. Ale moje moce twórcze jeszcze nie zostały zaspokojone, więc postanowiłam ozdobić aksamitną suknię przy pomocy sutaszu. Wymyśliłam więc sobie na przód stanika oranentykę roślinną (również występującą w średniowieczu) i przy pomocy jedwabnych sznureczków w kolorze różowym i liliowym wykonałam motyw, który równie dobrze mógłby być ozdobą w stylu secesyjnym (a jest to mój ulubiony styl historyczny :). Dół sukni obszyłam też sutaszem z beżowym kolorze a szeroki pasek został wzmocniony haftem, przy czym tu też dodałam sznurek srebrny, gdyż był on sztuczny a nie jedwabny, więc lepiej pełnił rolę usztywniacza.

suknie XV w
Na ten pokaz uszyłyśmy suknie na wzór piętnastowiecznych - ja jestem w amarantowej, aksamitnej sukni ze wzorem z sutaszu i morelowej, lnianej sukni spodniej a Asia w bawełnianej sukni czerwonej w żółte wzory i niebieskiej spodniej.

Gdy tańce zostały już przez nas jako tako opanowane przyszła kolej na ćwiczenie inscenzacji samego spektaklu. Został on oparty na poetyckim utworze o miłości, której symbolem jest róża -  "Romance de la Rose" Wilhelma z Lorris z tańcem i muzyką traktatów XV w. . Główną bohaterką była Ania P., która trafiła we śnie do czarującego ogrodu różanego, gdzie spotkała kilka sprzyjających jej postaci, nakłaniających ją do zerwania jednej z róż, ale przeszkadzały jej w tym postacie symbolizujące negatywne aspekty miłości związane z ludzkimi przywarami. Na szczęście udało się je podstępem obezwładnić i odczarować, dzięki czemu główna bohaterka w końcu zdobyła różę, Poetycki tekst czytany był przez lektorkę podczas przedstawienia a przygrywać miał nam w trakcie spektaklu zespół muzyków, specjalizujących się w muzyce dawnej i grających na replikach dawnych instrumentów. Czyli całkiem ambitne przedsięwzięcie...

powitanie w ogrodzie
Witałyśmy Anię w ogrodzie różanym, przekazując jej złote myśli o miłości
Od lewej: ja, Agata K, Asia S., Ania P, Agnieszka Ś.

napadnięte   zła Kasia   estampida
Pojawiające się nagle złe postacie uniemożliwoły Ani zdobycie róży. Nastąpiła próba sił w Estamidzie

te złe
i na szczęście udało nam się uśpić złe postacie Patienzą, złapać...

odczarowanie
i odczarować

zwycięstwo - Alta Novella
Ania mogła wtedy sięgnąć po różę bez przeszkód
Od lewej: Bożena Z., Katarzyna M., Joanna S., Aleksandra M., Anna P.

No i właśnie tu był szkopuł. Muzycy z zespołu Sawionetta, jako osoby czynnie koncertujące i będące ciągle w rozjazdach, mogli przyjść na spotkanie z nami tylko na próbę generalną. A to okazało się stanowczo za mało. Do tej pory tańczyłyśmy bowiem do nagrań z płyt, które okazały się być trochę inaczej zinstrumentalizowane niż to, co usłyszałyśmy na próbie. W muzyce na żywo trochę inaczej rozkładały się akcenty, część motywów, granych na innych instrumentach niż na nagraniu płytowym, nie była przez nas dostatecznie dobrze słyszalna. Posypałyśmy się na tej próbie strasznie (która zresztą odbywała się na sali gimnastycznej w mojej szkole). Kasia chyba trochę się zdenerwowała, chociaż nic nie było po niej widać. Artur, który oglądał wszystko, gdyż przyjechał już do nas na przedstawienie z lat dwudzietych, mające być następnego dnia na Korowodzie, podobno powiedział jej: „- No trudno, teraz już nic nie zrobisz. Trzeba grać tak, jak wychodzi”.

Może pomogło nam to nasze brawurowe przedstawienie z lat dwudziestych, wystawiane przez nas pierwszego dnia Korowodu. Może otrzaskałyśmy się już trochę ze sceną. A może po prostu bardziej skupiłyśmy się na spektaklu niż na próbie (bo na próbie można narzekać a na spektaklu już nie ma komu ;). Może też muzycy, grający te utwory drugi raz i widzący, jak my tańczymy, dostosowali się do nas. Prawdopodobnie wszystkie te elementy złożyły się na to, że zatańczyłyśmy dobrze i poza drobnymi błędami, typu pojedynczy obrót w inną stronę, wszystko nam wyszło. Taka magia teatru...

Magia teatru działała na nas na pewno. Przedstawienia drugiego dnia Korowodu 2016 odbywały się bowiem w sali teatralnej Szkoły Baletowej. Przed naszym występem oglądaliśmy kameralne przedstawienie zespołu Asi p.t. „Małżeństwo z rozsądku”, w którym Asia subtelnie odegrała rolę dziewczyny uwikłanej w dziewiętnastowieczne konwenanse i wychodzacej za mąż wydawałoby się bez miłości... Na pewno sala teatralna i zamknięta przestrzeń sprzyjała odbiorowi tego nastrojowego przedstawienia.

Asia            Asia w Małżeństwie z rozsądku - Korowód 2016
Asia w przedstawieniu "Małżeństwo z rozsądku" zespołu Fontana dei Pazzi

na przyjęciu
Fontana dei Pazzi

kontredans - Fontana dei Pazzi
Kontredans - pierwsze oznaki miłości

Potem przyszła kolej na nasze poetyckie przedstawienie. Na scenie było mało miejsca, gdyż część z niej zajmował zespół muzyczny i lektorka oraz dekoracja z rekwizytami, potrzebnymi nam do spektaklu. Musiałyśmy więc się trochę ścieśnić z tańcami, przez co nasza ulubiona Patienza nie wyglądała tak efektownie, jak powinna. Ale poza tym mieliśmy wszystko – prawdziwą scenę i widownię, kurtynę, dobre nagłośnienie i teatralne oświetlenie. To zreszą okazało się wkrótce dla nas zmorą – gdyż reflektory strasznie grzały i w trakcie przedstawienia czułam, jak strużka potu ścieka mi z nosa – niestety po wejściu na scenę byłam już na niej do końca przedstawienia, więc nie miałam nawet jak się wytrzeć. Dopiero w ostatnim tańcu schodziłyśmy za kulisy i mogłyśmy się trochę ogarnąć. Powrót na scenę okazał się bardzo miły, gdyż dostałiśmy dużo oklasków a róże rzucane nam pod nogi były prawdziwym zaskoczeniem. Za tę miłą niespodziankę jesteśmy wdzięczne Paulinie, która ćwiczy z nami tylko tańce w kręgu, więc w przedstawieniu nie uczestniczyła i rozdała kupione przez siebie kwiaty różnym osobom na widowni.

zespół muzyczny
Średniowieczną muzykę odtwarzał zespół muzyczny Sawionetta

daphne - Alta Novella
Ania H., Agata i ja tańczymy Daphne

w ogrodzie
Oprowadzamy Anię po ogrodzie

esperance de Bourbone
Tańczymy Esperance de Bourbone

opowieść o róży
Napadnięte

tessara
Tańczymy Tessarę, tkając zaklęcie

pazzienza - Alta Novella
Usypiamy czujność tych złych tańcząc Patienzę

zakończenie
Szczęśliwe zakończenie

Alta Novella
Scena zarzucona różami po naszym przedstawieniu
Od lewej: Anna T., Anna H., Krystyna D., Ola M., Anna P., Katarzyna M., Agnieszka Ś.

Po zejściu ze sceny był czas na wspólne fotografie, trochę trzeba było ostudzić emocje, porównując swoje wrażenia i znaleźć trochę czasu dla bliskich i znajomych, którzy nas podziwiali. I już w spokoju można było zasiąść na widowni, aby zobaczyć, co też w tym roku wymyśliły inne zespoły?

Alta Novella - Korowód 2016
Alta Novella z gościnnym zespołem muzycznym Sawionetta po przedstawieniu "Opowieść o róży"
Od lewej stoją: Bożena Z., Agata K., Anna S. (ja), Joanna S., Artur D., Agnieszla Ś., Aleksandra M. Siedzą: Krystyna D. Anna P., Anna T., Katarzyna M., Anna H.

Korowód w 2017 r. z naszym przedstawieniem Wspomnienie

Autorami zdjęć umieszczonych na tej stronie są: Piotr Grabowski i Stanisław Skonieczny
do góry strony

mail