logo

Senegal i Gambia

Pomysł, żeby wybrać się do Senegalu i Gambii zaświtał nam w głowie, gdy zimą 2019 roku zaczęła nas trawić tęsknota za kolejną podróżą. W wakacje byłyśmy na Islandii, ale zaledwie 9 dni. Moje koleżanki nie były jeszcze nigdy w "Czarnej "Afryce, ja zaś lubią te rejony, więc wymyśliły krótką wycieczkę do Gambii (być może wzięły pod uwagę to, że w kilku krajach centralnej Afryki już byłam). Obejrzałam program i stwierdziłam, że jest bardzo ubogi, zasugerowałam więc inną wycieczkę, która poszerzała trasę o Senegal – w programie znalazły się wówczas i safari i miasta – zabytki kultury. Zostało to zaaprobowane i tym sposobem zaczęłyśmy szykować się do drogi. Ze względu na to, że tym razem jechałyśmy w mniej cywilizowane rejony, niż odwiedzane ostatnio Islandia, Australia i Nowa Zelandia, zaczęłam kompletować rzeczy do wyprawy nieco wcześniej. Przede wszystkim pamiętałam o repelentach, płynie antyseptycznym i diosminie (ze względu na długi lot i przejazdy). Wzięłam też na wszelki wypadek powłoczkę do śpiwora, bo będąc w Afryce w różnych hotelach już nocowałam. Zapomniałam natomiast o kremie z filtrem…

wschód słońca
Zatęskniłam za Afryką - wschód słońca nad Atlantykiem w Senegalu

Asia Ogrodzka w Dakarze    Wiola
Moje koleżanki też chciały zapoznać się bliżej z Afryką
Asia O. nad Różowym Jeziorem niedaleko Dakaru i Wiola na wyspie Goree

St Louise
Urokliwe, podupadłe senegalskie St Louise...

St Louise dorożka
które można zwiedzać dorożką

baobab
Jechałyśmy do kraju baobabów

Struś   zebra   żyrafa
Gospodarze safari w parku Bandia

koczkodan w rezerwacie Senegal   koczkodan zielony
I największe żarłoki - koczkodany zielone

pN Djoudj
Senegal to raj dla ptaków i ornitologów

Wyjeżdżałam z mieszanymi uczuciami: z jednej strony cieszyłam się na kolejną wyprawę i chciałam oderwać się od domowych trosk, a z drugiej obawiałam się zostawić samego męża, który kaszlał od trzech miesięcy i nie dawał się przekonać, że trzeba iść z tym do lekarza. Staś sugerował, że to tylko alergia, gorączki nie miał i twierdził, że w pracy nie kaszle (co okazało się potem nieprawdą). Chodził z coraz większym trudem, ale pojechał na tydzień w ulubione rejony nowosądeckie, więc uznałam, że ja też mogę jechać. Tym bardziej, że sytuacja z cukrzycą wyglądała na ustabilizowaną.

wyspa pelikanów
Wyspa pelikanów - Park Narodowy Djoudj

pelikan
Zdjęcia ptaków robiłam specjalnie dla Stasia, który uwielbiał je fotografować. Kiedyś marzył o takim "ornitologicznym" wyjeździe...

Gambia i Senegal należą do najbiedniejszych rejonów Afryki. Gambia jest również krajem najmniejszym. Została sztucznie utworzona wzdłuż rzeki o tej samej nazwie, która szerokim rozlewiskiem (w niektórych miejscach na 30 km szerokości) wpada do Atlantyku. Oba państwa zamieszkują ludy wielu różnych plemion, a łączy je straszna historia niewolnictwa z czasów kolonialnych.

rzeka Gambia
Tu rzeka Gambia wpada do oceanu

na granicy
Gambia należy do najbiedniejszych krajów świata

na ulicy senegalskiej
Tak wygląda senegalskia prowincja

dom Wyspa Goree      dom Senegal
Wyspa Goree - obecnie klimatyczne miejsce spotkań ze sztuką, dawniej świadek bestialskiego handlu niewolnikami

herb Gambii Przelot samolotem czarterowym do Banjul – stolicy Gambii trwał 8 godzin. Na miejsce dotarliśmy wieczorem i po zapoznaniu z miłym przewodnikiem transferem udaliśmy się do hotelu na wyspie rzeki Gambia. Nastąpiło szybkie zakwaterowanie, krótka chwila na toaletę i już trzeba było spieszyć się na obiadokolację, bo było późno. Porządny hotel (nie wiem, czy nie najlepszy, w każdym razie położony blisko pałacu prezydenckiego) sprawiał wrażenie prawie pustego, duża sala restauracyjna i kilka stanowisk do wybierania jedzenia zapraszały do konsumpcji, tak że po całym dniu spędzonym w podróży rzuciłam się na jedzenie. Wybrałam warzywną zupę - krem i jagnięcinę a na deser słodycze – jeszcze nie brałam owoców, aby żołądek miał szansę przestawić się na inną florę bakteryjną. Ostrzeżono nas, że na wyspie są komary, więc przed wyjściem na kolację posmarowałyśmy się repelentem, ale i tak ugryzł mnie komar. Powzięłam więc decyzję o braniu Malarone, wiedząc, że niestety teraz trzeba ten lek brać przez dwa tygodnie, bo tyle trwa okres wylęgania się w organizmie ludzkim pierwotniaków w przypadku zainfekowania nimi przez komary malaryczne. Co prawda podobno w tych rejonach ostatnio nie stwierdzono malarii, ale miałyśmy przecież w planach jeszcze pobyt w rejonach nadrzecznych. Zechciało się jechać do centralnej Afryki, to teraz moja wątroba będzie musiała zregenerować się po powrocie ostropestem. Napcham się ostem jak jakiś osiołek :)

osiołek
Osiołek na wyspie Goree


rzeka GAmbia   Dzień II: Przejazd do Senegalu

pelikan   Dzień III: Park Narodowy Djoudj oraz Saint Louis

koczkodan   Dzień IV Rezerwat Bandia

wyspa   Dzień V: Dakar i wyspa Goree

namorzyny   Dzień VI: Lasy namorzynowe nad rzeką Saloum

na bazarze   Dzień VII i VIII: Gambia

Powrót do strony głównej o podróżach

mail