logo

Etiopia - Gondar (dzień IV)

... i zajeżdżając do Gondaru kierujemy się od razu na górujące nad miastem wzniesienie, na którym jest nasz hotel. Pięknie umiejscowiony ze wspaniałą panoramą na całe miasto i bogatą, ładnie skomponowaną roślinnością ma jeszcze tę zaletę, że oddycha się tu orzeźwiającym, górskim powietrzem. Odkrywamy to po otworzeniu w pokoju okna. Na jego szczęk odrywa się od parapetu wielki ptak i siadając na drzewie naprzeciwko, spokojnie nas obserwuje. To nasz „gospodarz” - jakiś afrykański drapieżnik. Inne kołują cały czas nad naszym hotelem. Drugi domownik - kot – kontroluje sytuację z murku. Budynek z pokojami wtopiony jest w park z kwitnącymi drzewami. Otaczające nasze wzgórze mury obronne z blankami i baszta obronna potęgują na nas wrażenie azylu. To miejsce ma swoją magię...

Gonder - Restauracja hotelu
Restauracja hotelu w Gondarze

kwiaty    żółte kwiaty

Etiopia - Panorama Gondaru
Panorama Gondaru

mur    basenik

foto - drapieżnik  ptak   kot

Pokój urządzony jest podobnie, jak poprzedni w Bahar Darze, z tym, że kolorystyka jest tu żółto - brązowa a wzory tkane na parawanach okiennych nawiązują do obiektów, charakterystycznych dla Gondaru: są to zamek i antylopa – symbol nieodległego Parku Narodowego Gór Simien. Na ścianie - kolejne kapitalne skórzane malowidło, obok lampa w tym samym stylu. Bardzo podoba nam się pomysł projektanta, nadający pokojom unikalny, etiopski charakter tak jednocześnie przytulny.

pokój  parawan okienny  skórzany obraz

Gonder  - zamek






   Gondar to miasto szczególne - pierwsza stała stolica Etiopii, słynąca z kamiennych zamków, tak unikalnych dla Afryki, że zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cesarz Fasiladas rządzący w XVII w. postanowił zbudować rezydencję, dorównującą posiadłościom panujących w tym czasie europejskich monarchów, o których słyszał od misjonarzy. Zapoczątkował tym samym tradycję dynastyczną – każdy jego panujący potomek budował kolejny zamek. I tak na niewielkim terenie przez dwieście lat powstały imponujące pałace zdobione drogocennymi kamieniami, kością słoniową i złotem.
Dziś zostały z nich tylko mury, w których trudno doszukać się dawnego przepychu, (ostatnich zniszczeń dokonały w czasie wojny angielskie naloty), ale i tak sprawiają wielkie wrażenie. Cały kompleks wygląda niezwykle ciekawie.




Gondar - tereny zamkowe
Ogólny widok terenów zamkowych

zamek króla Bakaffy   Gondar - zamek Ilyasu II
Osiemnastowieczne zamki króla Bakaffy i jego syna Ilyasu II

Zamek w Gondarze  zamek w Etiopii
Siedemnastowieczne zamki

  Zamek Ilyasu II
Zamek Ilyasu II, w którym mieszkała jego matka

Szczególnie pierwszy zamek, zbudowany przez głowę rodu w połowie XVII w. ma bardzo malownicza sylwetkę. Wchodzimy do środka i oglądamy kilka sal. Jedna z nich ma pozostałości sufitu kasetonowego. Dziś niestety rządzą tu gołębie.

Zamek cesarza
Zamek cesarza Fasiladasa

zamek cesarza Fasiladasa   foto - zamek cesarza

foto - zamki w Gondarze
Z lewej zamek Ilyasu I, z prawej zamek Fasiladasa

Gonder - królewski zamek  egzotyczny zamek
Sylwetka budowli pasuje do moich wyobrażeń egzotycznych zamków

wycieczka do Gondaru  ja
Wchodzimy do wnętrza; za mną rośnie wielka araukaria

sufit  gołąb
Pozostałości kasetonowego sufitu świadczą o niegdysiejszym bogatym wyposażeniu

drzwi   mury

Tuż obok jest zamek Ilyasu I, syna króla Fasiladasa. U góry zamiast sufitu błękitnieje niebo.

Gondar - Zamek Ilyasu I
Zamek Ilyasu I

mury  niegdysiejszy splendor
To były kiedyś zachwycające komnaty

Cały kompleks był, jak na Afrykę, bardzo luksusowy. Królowie mieli w osobnych budynkach wielką salę muzyczną, saunę a nawet lwy w klatkach - takie mini ZOO. Ponieważ lwów nie ma tu już od dawna, starałam się przybliżyć członkom naszej wycieczki, jak mogło to wyglądać...

Gondar - jeden z obiektów

resztki sali muzycznej  w zoo

w klatce  ja - lwica
Lwica za kratkami ;)

Ostatnie zamki zbudowane zostały przez króla Bakaffę i jego syna, ostatniego z rodu, Ilyasu II. Jego matka po śmierci męża mieszkała ze swoim dworem w XVIII wiecznym pałacu, najlepiej zachowanym do dziś, gdzie obecnie mieści się sklepik z pamiątkami. Kupuję tutaj mały zamykany ołtarzyk z etiopskimi malowidłami, który przeznaczam dla syna i synowej oraz srebrny krzyżyk Gondaru. Na pobliskim murku wygrzewa się rzadko tu widziany kot.

Etiopia - królewski pałac
Pałac Ilyasu II

kwiatki  pałac   kot

Podjeżdżamy autobusem do słynnych łaźni króla Fasiladasa. Jest to duży basen z wyrastającym z niego na środku zameczkiem, do którego można dostać się po mostku. Dziś basen jest pusty, ale co roku przed odbywającym się 18 stycznia wielkim kościelnym świętem Timket napełniany jest wodą. Odbywa się wtedy nocne nabożeństwo, pod koniec którego kilkaset ludzi wskakuje do wody, aby dokonać rytualnego obmycia.

łaźnia  króla  Fasiladasa
Zameczek - łaźnia króla Fasiladasa

mostek      łaźnie

Etiopia - łaźnia  króla  Fasiladasa
W tym basenie w czasie Tikmetu kilkuset ludzi dokonuje ablucji

Basen otoczony jest kamiennym murkiem kapitalnie poprzerastanym grubymi korzeniami fikusa „dusiciela.

mur z fikusem

korzenie fikusa  we wnęce

Pamiątką po jednym z królów gondarskich jest przepiękny Kościół Trójcy Debre Birhan Sellasje, słynny ze wspaniałych malowideł i 80 cherubinów wymalowanych na suficie. „Czarne” aniołki patrzą z góry na wszystkie strony świata wielkimi oczyma. W kościele kolorowe malowidła znowu pysznią się kolorami i zachwycają specyficzną, spotykaną tylko tu stylistyką. Rytualne bębny też posiadają oryginalny wzór. Na uwagę zasługuje również konstrukcja plecionego dachu.

Kościół Trójcy w Gondarze
Kościół Trójcy Debre Birhan Sellasje

anioły  św. Jerzy
Anioły i św. Jerzy

Malowidła w Debre Birhan Sellasje
Malowidła przed wejściem do świętego miejsca

  drzwi   Gonder - Czarne anioły
Czarne anioły

foto - rytualne bębny   foto - dach

Wejście na teren świątyni odgrodzone jest kamiennym murem. Bramę mijamy razem z kolejną pielgrzymką. Siedzące na wysokim drzewie stadko sępów obserwuje nas, jak zdejmujemy buty i pryskamy na skarpety repelentami przeciwko pchłom. Wydaje się jednak, że tu ich nie ma – zakrywające podłogę dywany sprawiają czyste wrażenie.

wejście do kościoła

pielgrzymka  na dachu
Przybywa pielgrzymka

foto - sęp  sępy
Ciekawskie sępy

Marta



   Po oficjalnym zwiedzaniu wybieramy się na spacer, aby liznąć trochę prawdziwego klimatu etiopskiego miasta. Czujemy się bezpiecznie, ale na wszelki wypadek chodzimy w grupce. Zaraz też otaczają nas dzieci i zagadują po angielsku. Do nas wdzięczą się dwie dziewczynki. Jedna z nich, Marta, bierze mnie za rękę i tak spacerujemy. Opowiada o sobie, swoim rodzeństwie, wylicza czego uczy się w szkole. Cała tonie w uśmiechach. W końcu tuli się do mojej ręki i mówi żartem, że jest moją córeczką. Robi mi się trochę nieswojo na taką bezpośredniość i staram się ją trochę zastopować. Ja bym się bała, gdyby ktoś obcy trzymał moje dziecko za rękę. Po drugie, Marta, co prawda,o nic nie prosi, ale jak tu kupować dla siebie słodycze i nie poczęstować dziecka? A wyszliśmy również po zakupy. Kłopot z obdarowywaniem tych dzieci jest taki, że jest ich za dużo i trudno dać coś tylko jednemu dziecku. Pozostałe patrzą na ciebie zawiedzione. I niestety uczą się żebractwa. A z drugiej strony przywieźliśmy ze sobą pewne drobiazgi, celem rozdania ich. W końcu Marta na pożegnanie dyskretnie dostaje od nas długopis.



etiopskie dzieci  dziewczynka

Wieczorem po kolacji robimy sobie w hotelu grupowe spotkanie towarzyskie przy etiopskim winie i kawie z dodatkiem lokalnej używki, którą zakupiliśmy po drodze. Liście chatu należy trochę żuć a potem potrzymać w buzi koło dziąseł. Podobno działają pobudzająco. Ja nic nie poczułam poza niezbyt przyjemnym smakiem.

Rano wstajemy skoro świt i biegniemy oglądać widoki ze szczytu wzgórza. Przy porannym, bocznym świetle, mgły unoszące się nad Gondarem nadają temu miastu nierzeczywisty i niezapomniany wygląd. Prawdziwie bajkowy...

Gondar
Świt nad Gondarem

poranek w Gondarze
Bajkowe miasto




gelada   Dzień V - Przejazd w Góry Simien


Powrót do strony głównej o Etiopii

Powrót do strony głównej o podróżach

mail

7090