logo

Etiopia - 2008

Łobuz Nasza tegoroczna eskapada odbyła się w nietypowej dla nas porze roku - w listopadzie, a złożyło się na to kilka okoliczności. Na początku wakacji zaginął i dotychczas nie powrócił mój ukochany kot Łobuzek. Resztę wakacji spędziłam w domu, czekając na powrót mojego najdroższego zwierzątka i szukając go bezskutecznie po całej okolicy. Przez kilka tygodni żyłam jak w złym śnie, napędzana tylko przymusem poszukiwania i nawoływania kota, aż w końcu minął taki czas, że szansa na jego przeżycie w sytuacji, gdyby był gdzieś uwięziony lub ranny, zmalała do zera. Pod koniec wakacji jeszcze mojego „synka” opłakiwałam, ale już przestałam na niego wyczekiwać, natomiast nie miałam jeszcze zupełnie chęci do jakiegokolwiek działania. Mąż wyciągnął mnie tylko na kilka dni na Suwalszczyznę i Litwę oraz w Góry Świętokrzyskie i dopiero w górach spojrzałam trochę przytomniej na świat.

Gdy zaczął się rok szkolny, nie byłam wcale wypoczęta, a wręcz przeciwnie – rozdrażniona. Na skutek wielodniowego nawoływania kotka straciłam głos, więc trudno prowadziło mi się lekcje; dzieciaki w szkole sprawiały coraz więcej problemów a długotrwała awaria komputerów w mojej pracowni również dała mi się we znaki. Tak więc po dwóch miesiącach pracy miałam już wszystkiego dosyć i uznałam, że muszę wyjechać na spóźniony urlop. A listopad i grudzień to dobre miesiące do odwiedzenia centralnej Afryki. Byle dalej od codzienności... Byle oderwać się od smutku...

Wzięłam więc urlop bezpłatny, gdy okazało się, że uzyskanie przynależnego nauczycielom urlopu zdrowotnego nie jest wcale takie oczywiste, nawet w przypadku chronicznej chrypy (jakby nie patrzeć – choroby zawodowej) i wyjechaliśmy z mężem do Etiopii z biurem podróży Logos Travel Marka Śliwki, które od dawna mieliśmy już na oku ze względu na ciekawe oferty.

Teraz, gdy Łobuzka już nie było, mogliśmy wyjechać bez ograniczeń czasowych, więc wybraliśmy wyjazd 17 – to dniowy z opcją południową. Nasz pierwszy kraj czarnej Afryki z „dzikimi” plemionami południa i liczącą blisko dwa tysiące lat chrześcijańską kulturą północy oraz pięknymi górskimi krajobrazami czekał na odkrycie.

mapa Etiopii flaga Etiopii   Dzień I – przygotowania i przelot do Addis Abeby oraz etiopskie ciekawostki

Addis Abeba - katedra   II – Addis Abeba, wielomilionowa stolica

Bahar Dar - łódź z papirusa   III – Bahar Dar – bajecznie malowane monastyry

wodospad   IV – Bahar Dar - wodospady Błękitnego Nilu,
Gondar - zamek   IV - Gondar - pobudzające wyobraźnię zamki

gelada   V - Przejazd w Góry Simien
góry Siemen -wąwóz   V – Góry Simien – trekking wśród niepowtarzalnych krajobrazów i sympatycznych zwierząt

góry Siemen   VI – Góry Simien – trekkingu ciąg dalszy

 Lalibela - kapłan   VII – Lalibela – legendarne skalne kościoły
skalny kosciół   VII – Lalibela – niebiańskie skalne kościoły

Aksum - obelisk   VIII – Aksum – święte miasto z zaginioną Arką

śpiewaczka   IX – znowu Addis Abeba – muzea i regionalna kolacja


mapa południa Etiopii dzieci   X – przejazd do Arba Minch, na etiopskie południe

kopiec termitów   XI – Dolina Omo - pierwsze zetknięcie z cywilizacją południowych plemion

dziweczynka Hamarów   XI – Dolina Omo - targ w Key Afar

kobieta Mursi   XII – Dolina Omo – dzicy Mursi
dziecko Ari   XII – Dolina Omo – łagodni Ari

Hamarka   XIII – Dolina Omo – błotni Hamarowie

Dolina Omo - dzika madonna   XIV – Dolina Omo – kamienni Konso


zebry   XV – Arba Minch – safari na lądzie
Arba Minch - krokodyl   XV - i na wodzie

domek z bananowca   XVI – powrót do Addis Abeby



kwiaty   Etiopska roślinność



Powrót do strony głównej o podróżach



mail

285